środa, 11 lipca 2012

Dziewięć.



Zayn

            Dwa dni spokoju, które skończyły się za szybko, jednak nic co dobre nie może przecież wiecznie trwać, co nie? Czterdzieści osiem godzin, które miały mi pozwolić ochłonąć na tyle bym nie chciał zabić Nialler'a. Dwa tysiące osiemset osiemdziesiąt minut, które pozwoliły mi osiągnąć, względny, spokój duchowy. Właśnie zacząłem trzeci dzień mojej marnej egzystencji. Teraz wszystko trafił jasny szlag. Moja równowaga duchowa rozsypała się jak jakiś pieprzony domek z kart, co w ogóle mi się nie podobało.
            Czy ja o tak wiele proszę? Chciałem się zabawić. Wreszcie wyluzować po latach zapieprzania, jak jakiś chomik na kołowrotku. Dlatego, między innymi, zdecydowałem się na wyjazd do Polski, a potem sprowadziłem do nas (raczej do mnie) Elizę wraz z Anną. To wszystko było na spontana, więc nie mogłem oczekiwać cudów. Tak się cieszyłem, iż znów zobaczę swoich przyjaciół i zapoznam ich z dwiema cudownymi dziewczyny, jednak dwaj kretyni zniszczyli wszystko.
            Z dnia na dzień było coraz gorzej. W naszym domu zapanowała totalna paranoja i chaos jednocześnie. Hazza zachowywał się jak rozkapryszona gwiazdka narzekając na wszystko i wszystkich. Głównym punktem zaczepienia była Ane. Natomiast Nialler chyba dostał w głowę. I to nie ode mnie. Zachowywał się jeszcze gorzej niż Styles, co doprowadzało mnie do szwedzkiej pasji. Horan NIGDY nie zachowywał się jak totalny skurwiel, ale widocznie teraz nadrabia stracone lata. Matko. Czy tutaj wszyscy pozamieniali się z mózgami?!
            Wstałem z łóżka, na którym leżałem przez ostatni czas. Otworzyłem najniższą szufladę w komodzie uparcie czegoś szukając. Gdy moja ręka natrafiła na zimną szyjkę butelki uśmiechnąłem się z satysfakcją. Wyciągnąłem naczynie i przyjrzałem się zawartości. Była do połowy pełna. No trudno. Tak bywa.
    - Zawsze coś. - Mruknąłem do siebie pod nosem.
            Odkręciłem gwint i podchodząc do okna wypiłem spory haust duszkiem. Raz. Dwa. Trzy. Cztery... Czułem jak ostry płyn płynie wewnątrz mojego gardła, paląc niesamowicie. Odstawiłem butelkę na parapet okna, czując jak w głowie powoli zaczyna mi się kręcić.
    - To przez to, że od trzech dni nic nie jadłem, i nie wstawałem z łóżka - powiedziałem do siebie. No pięknie. Zaczynam zachowywać się jak jakiś pierdolony schizofrenik. Zadzwońcie po sto dwanaście, jeśli mogę prosić.
    - Brawo Malik, staczasz się. - Szepnąłem do swojego odbicia w szybie. Chyba zacznę uważać to za normalny objaw mojej samotnej egzystencji. Gadam sam do siebie, bo prawdopodobnie brakuje mi towarzystwa, ale przecież sam się skazałem na takie wegetowanie, prawda? Gdzie logika i gdzie sens?
            Przyjrzałem się pogodzie za oknem i zostałem naprawdę mile zaskoczony. O dziwo na dworze nie padało, aczkolwiek nad miastem wisiały ciemny chmury. Otworzyłem okno i spoglądając na poranną panoramę Londynu zaczerpnąłem powietrza. Ranne, orzeźwiające i czyste powietrze, to jest to co przywraca mnie do życia. Zadrżałem od delikatnego chłodu, który wpłynął do mojego pokoju. To efekt tego, że stałem z gołą klatką piersiową przy otwartym oknie, będąc jedynie w spodniach od dresu. Było naprawdę chłodno, mimo tego, że lato było do tej pory dość ciepłe. Odetchnąłem głęboko, i wtedy dotarło do mnie, że o czymś chyba zapomniałem.
    - FAJKI! - Krzyknąłem podekscytowany. Rzuciłem się na łózko, zostawiając otwarte okno, gdyż za chwilę i tak będzie mi ono potrzebne, prawda? Zrzuciłem kołdrę z łózka, chcąc odnaleźć zagubioną paczkę papierosów. Nie było. Odrzuciłem poduszki, gdzieś w głąb pokoju, jednak pod nimi również nie było. Kurwa.
    - Gdybym był paczką papierosów, gdzie bym się schował?
            Odezwałem się do samego siebie, jakby to mi mogło pomóc. Trzeba wczuć się w mały prostokącik, w którym znajduje się moje ukojenie. Spokojnie. Pełen chillout.
            Zerwałem się z łóżka i w równym tempie upadłem na kolana, zaglądając pod nie. Zignorowałem ból, który promieniował od moich kolan. To chyba nie był zbyt dobry pomysł, by tak nagle upadać na kolana. Fuck. Rozejrzałem się dokładnie i wtedy odnalazłem to czego tak namiętnie szukałem. Wyciągnąłem rękę, by po chwili chłodnymi palcami dotykać zmiętą paczkę cameli. Wyprostowałem się, jednak nadal siedziałem na podłodze. Już chyba wiem jak czuje się ćpun na odwyku. Otworzyłem opakowanie i drżącą ręką wyciągnąłem jednego z papierosów. Włożyłem rulonik do ust i delikatnie trzęsącą się ręką odpaliłem nikotynę za pomocą zapalniczki. Zaciągnąłem się mocno i poczułem się jak w niebie. Odciągnąłem papierosa od ust wypuszczając dym przez usta.
            Wstałem z podłogi raz po raz zaciągając się papierosem. Chwyciłem ponownie butelkę wódki, którą wcześniej odłożyłem na parapet przy oknie. Gdyby nie to, że staramy się nie wychylać, paparazzie mieliby używanie na mojej osobie. Zarośnięty. Pije. Pali. Bad Boy from Bradford it's back, baby! No ja nie mogę, kurwa. Pierwszy, drugi, ... piąty łyk. To pali żywym ogniem, ale ten ogień jest dość przyjemny. Pozwala zapomnieć. A to zawsze coś, prawda?
            ŁUP, ŁUP, ŁUP.
            Za moimi plecami rozległo się delikatne walenie do drzwi. Czułem, że to nie Eliza, gdyż ona leciutko w nie stukała. Tak więc któż ośmielił się przeszkodzić mi w spokojnej, aczkolwiek marnej, egzystencji? Zaciągnąłem się po raz ostatni papierosem i wyrzucając niedopałek przez okno udałem się w kierunku drzwi.
    - Huhu! Znosi mnie! - Zachichotałem pod nosem. Przystanąłem i musiałem się zastanowić nad dość interesującą rzeczą. Czy ja zahukałem? Chyba zachowuję się jak niedorozwój, cóż...
            ŁUP, ŁUP, ŁUP.
            Ktoś natrętnie walił w drzwi. Nikt się nie odzywał, tylko to ciągłe stukanie irytowało mnie. Otworzyłem szybko drzwi, bojąc się, że ktokolwiek tam jest, zaraz mi je rozwali.
    - Ane?- Spytałe zaskoczony. Czego ona tu szukała? Szczęścia tutaj nie ma.
            Rude stworzonko, prychnęło pod nosem i mijając mnie w progu weszła, do mojego, pokoju. Zlustrowała surowym spojrzeniem całe pomieszczenie krzywiąc się nieznacznie. Po chwili usiadła na moim łóżku i spojrzała na mnie ze wściekłością. Zaraz... co?
    - W czym mogę pomóc? - Spytałem cicho, zamykając za nią drzwi. Przyjrzała mi się z uwagą, a ja poczułem się jak dzieciuch, który został przyłapany na czymś bardzo złym. Tylko, że ja grzecznie siedziałem grzecznie w swoim pokoju jedynie trzy dni. Westchnęła cicho i nadal wwiercając się w moją duszę, tymi przeklętymi oczami, spytała się mnie cicho.
    - Co jest grane? Nie mów, że nic. Od trzech dni nie wychodzisz z pokoju. W dodatku Nialler robi to samo, ale on mnie mało obchodzi. Nie jesz, nie wychodzi z pokoju, palisz, - zerknęła na butelkę w mojej ręce, jak i na pozostałe porozrzucane w pokoju. Widziałem wyraźną dezaprobatę w oczach. Abstynentka się znalazła. - Pijesz... Zacznij żyć! - Mówiła cicho, a ostatnie dwa słowa powiedział mi prosto w twarz, gdyż wstała i coraz bliżej do mnie podchodziła. To było dość niesamowite uczucie, patrząc z takiego bliska w jej ciemne oczy.
    - Ale Ty masz oczyska - Mruknąłem cicho, delikatnie chuchając jej w twarz. Skrzywiła się nieznacznie. Jej wzrok wyglądał jak studnia bez dna. Nie można było odróżnić gdzie zaczyna się tęczówka, a gdzie źrenica. Wyglądała przerażająco.
    - Masz kwadrans na pojawienie się w kuchni, albo zmuszę cię, w dość mało humanitarny sposób, do pojawienia się na miejscu. Piętnaście minut, Malik. - Powiedziała cicho, a po chwili wyminęła mnie i wyszła, delikatnie zamykając za sobą drzwi.
            Jednakowoż nie miałem zamiaru przekonywania się jaki jest jej "mało humanitarny" sposób na wydostanie mnie stąd szybko zabrałem swoją dupę do łazienki. Spojrzałem na swoje odbicie w lustrze i... wyglądałem okropnie. Dotknąłem swoich lekko zapadniętych policzków. Przejechałem opuszkami palców po ciemnych cieniach pod oczami. Zerknąłem sam sobie w oczy, i stwierdzam oczywisty fakt - moje oczy zrobiły się matowe. Nie błyszczą, nie ma w nich energii, są nieruchome.
    - O kurwa.
            Potrząsnąłem głową i szybko obmyłem twarz zimną wodą. Wskoczyłem też szybko pod prysznic, nadal delikatnie się zataczając. Picie na czczo nie jest chyba najmądrzejszą rzeczą jaką zrobiłem. Zdecydowanie nie. Wyszedłem dość szybko spod natrysku i ubierając się jako podróbka człowieka skierowałem swe kroki do kuchni.
            Tak na dobrą sprawę, to jestem nawet głodny. Zjadłbym kanapkę. Albo dwie. Ewentualnie cokolwiek, bylebym mógł uciszyć swój burczący żołądek. Wchodząc do kuchni zderzyłem się z jakąś drobną osobą. Zauważyłem Loius'a i Ann, którzy rozmawiali o czymś mało istotnym i nie zwrócili na mnie uwagi. Wdychając nosem powietrze poczułem zapach kobiecych perfum, który chyba znałem. Zerknąłem w dół, a moje serce stanęło.
    - Scar?
            Spytałem zdrętwiałymi wargami. To chyba jakiś koszmar. Ja się zaraz obudzę. Na pewno.
    - Hej Zayn. - Dobiegł mnie jej delikatnie zachrypnięty głos.
            Witamy w prawdziwym  życiu, gdzie wszystko jest popierdolone do kwadratu. Chyba tracę oddech, albo mi się wydaje. Skąd ona się tu wzięła?!
   - O Zayn! - Krzyknął Louis. Uśmiechał się jak naćpany, a ja nadal przyglądałem się Einan. To jakiś pieprzony koszmar. - Poznaj moja dziewczynę, Scarlett! - Mówił dość głośno Boo-Bear, jednak ja nadal gapiłem się na blondynkę.
    - Dziewczynę? - Spytałem jej ze ściśniętym gardłem. Spojrzała w moje oczy, jednak nie pozwoliłem sam sobie zatopić się w jej błękitnych tęczówkach. Nie tym razem. Czas zacząć trzeźwo myśleć. Nie pozwolę znów upaść na dno.
    - Zayn, ja... Przepraszam.
            Wyszeptała cicho. Uwaga bo się wzruszę. Prychnąłem pod nosem.
    - Przepraszam? Tylko tyle? Aleś się wysiliła! - Warknąłem do niej. Chciałem jak najszybciej stąd wyjść, ponownie zapomnieć.
    - Pozwól mi to wytłumaczyć! - Podniosła głos. Wspomniałem może, że miała strasznie hipnotyzujące oczy? Zupełnie jak Nialler.
    - Niby co chcesz tłumaczyć? Zostawiłaś mnie! W momencie gdy potrzebował ciebie, ty pusta idiotko, najbardziej! A teraz co? Nie jesteś ze mną to bierzesz się za kolejnego członka zespołu?! Nawet nie wiesz jak mi cię żal. Jesteś żałosna, Scarlett. - Wysyczałem do niej ignorując jej załzawione oczy. Jestem bez serca. Podniosłem wzrok i ujrzałem zielono-niebieskie tęczówki Louisa. Czyżby Einan nie pochwaliła się, że była w związku ze mną? Och chyba się popłaczę. To w takim razie o wielu rzeczach mu nie wspomniała, naprawdę bardzo mi z tego powodu przykro.
    - Lou? - Powiedziałem do zaskoczonego chłopaka, Boo-Bear od razu spojrzał mi w oczy.
    - Tak?
    - Uważaj lepiej. Ona nieźle jebie w głowie.
            Powiedziałem cicho, i zanim ktokolwiek zdążył zareagować wyszedłem z kuchni, uprzednio zabierając talerz z kanapkami z blatu stołu. Pewnie to Ann zrobiła, kochane dziewczę. Zresztą byłem głodny, prawda? Ruszyłem z powrotem do mojego azylu. Nikotyna i alkohol to jedyne czego mi trzeba.






Harry

            Dostałem polecenie Liama żebym wyciągnął Horan'a z pokoju. Nie ma to jak misja, w której powodzenie nie wierzę. W każdym razie wolę już ogarnąć Nialler'a, a niżeli miałbym "nawracać do życia" Malika. Serio. Mulatem zajmuje się Kawik, no i dobrze. Oboje mają wredne charaktery, a ja na ten moment nie mam zamiaru mieć z nimi kontaktu.
            Zapukałem cicho do drzwi, a po chwili wszedłem. Zauważyłem blond czuprynkę wystającą spod kołdry.
    - Śpisz? - Spytałem tradycyjnie z chrypką. No kurde, chrypka o drugiej popołudniu?! To chyba jakaś kpina.
    - Nie. - Odezwał się przytomnie Nialler, a mi ulżyło. Podszedłem do łóżka i nie zważając na to, że jestem w rzeczach położyłem się obok niego na plecach. Zdaję sobie sprawę, iż to może wyglądać dziwnie z drugiej strony, jednak, tu mi wygodnie. Horan przewrócił się na plecy i spojrzał na mnie. Przeklęte niebieskie oczy, które do złudzenia przypominają ocean. Ja się wcale nie dziwie, że ma naprawdę wiele fanek. Kto się oprze temu oceanowi?
    - Nie za wygodnie tobie?
    - Ależ skąd. - Odparłem odwracając swoją głowę w stronę jego twarzy. Co by się stało gdybym go teraz pocałował? Nie żebym miał jakieś odchyły, po prostu... Tak po przyjacielsku. Prosto w usta.
    - Hazza?
    - No co jest?
    - Po pierwsze, po cholerę tu przyszedłeś? Po drugie, nie patrz na mnie tak jakbyś chciał mnie pocałować, bo się ciebie boje. Po trzecie... dlaczego Ty tak nie lubisz tej Ann? - Spytał Nialler, a ja miałem ochotę mu przypieprzyć. Przekręcił się na lewy bok, lewą ręką podpierając głowę. A jego ręka zaczęła mnie smyrać po klatce piersiowej. Cholera, robi się coraz dziwniej, więc to, żadna nowość. Zresztą co on jest? Medium? Przecież bym go nie pocałował, prawda?
    - Liam mi kazał, na drugie nic ci nie powiem, a odnośnie trzeciego to... jest ruda. Nie lubię rudych. - Odparłem przełykając ślinę. Zaśmiał się cicho i po chwili usiadł mi na biodrach. Kurwa. Co jest grane?! Jego twarz była całkiem niedaleko od mojej, więc wystarczy odrobinę podnieść głowę i mógłbym zatopić swoje wargi w jego. Kurwa o czym ja myślę?! Styles, weź się ogarnij.
    - Od kiedy Ty słuchasz kogokolwiek? I wiesz, że Twoja odpowiedź nie miała sensu? To przecież żadne wytłumaczenie, Styles.
            Zignorowałem jego wypowiedź.
    - Mógłbyś ze mnie zejść. Nie jesteś lekki. Poza tym, dlaczego Ty nie lubisz tej Elizy? Wydaje się być w porządku - Spytałem cicho, na co Nialler od razu przeturlał się na swoje poprzednie miejsce. No i bardzo dobrze. Od razu poczułem się bardziej męsko.
    - Następne pytanie poproszę. - Powiedział Nialler w kierunku sufitu. Zaatakowałem go jego własną bronią i tym razem ja usiadłam na nim. Nachyliłem się w jego kierunku i sprowokowałem tak, żeby spojrzał mi w oczy.
    - Nialler, powiedz mi, przecież to zostanie między naszą dwójką, co ci szkodzi?
            Westchnął i spojrzał jakby nie patrząc na mnie. Czyżby ktoś tu się bił ze swoimi myślami?
    - Jest dziennikarką. Początkującą. Ale im nie można zaufać.
    - Pozwól, ze cię zacytuję, blondi... - Powiedziałam cicho w jego kierunku.
    - Nie pozwalam ci, mnie cytować! - Zirytował się Nialler. Poruszył się pode mną niespokojnie, jakby obawiając się moich słów. O tak, Harry Styles wzbudza postrach wśród przyjaciół. Nie trzeba klaskać, obejdzie się bez kwiatów.
    - Zgadnij gdzie ja mam twoje pozwolenie, Horan? - Poruszyłem sugestywnie brwiami.
    - No nie wiem... wiem! Ale nie powiem. - Odpowiedział szczerząc zęby Niall.
    - Palant. - Powiedziałem do niego cicho.
    - Idiota. - Zripostował mi od razu.
    - Frajer.
    - Dupek.
    - Ciota.
             Zamurowało go na chwilę, ale po chwili spojrzał mi w oczy z mściwą satysfakcją. Czemu poczułem dreszcze przerażenia na plecach? Jakby kostucha stała za moimi plecami i czekała na mój błąd.
            Blondyn uśmiechnął się z wyższością.
    - GEJ.
            Jedno słowo. Tysiące myśli. On doskonale wiedział, wszyscy wiedzieli, jak działa na mnie to jedno jedyne słowo. I tym razem ktoś za nie zapłaci. Słono. Strzałka w loterii zatrzymała się na Irlandczyku, który nie miał jak uciec przed moim gniewem.
    - Ach tak? No to ci pokażę, jaki ze mnie gej. - Warknąłem, nachylając się w jego kierunku. I nastąpiło to co nieuniknione.






________________________________________
            Nie bijcie! Przy najmniej nie za mocno. Końcówka znów otwarta. O to czy się pocałowali czy nie, trzeba ruszyć głową. Ewentualnie spytać się mnie (:
            Rozdział dedykowany wszystkim! Bo rozdział, mi wyszedł. Po za tym Ja naprawdę lubię czytać wasze komentarze. I mam prośbę: każdy kto przeczyta niech napisze nawet "dziękuję", czy cokolwiek w tym rodzaju. Chcę wiedzieć ile was jest. To naprawdę dodaje mi power'a! (:
            Następny będzie wtedy kiedy wrócę od F. ♥
            Adios maleństwa! (:

16 komentarzy:

  1. Scarlett podobno jebie w głowie? Cóż, droga Souris, zdecydowanie nie może równać się z Tobą! Kiedy mi wklejałaś na gadu te cytaty, to po prostu podskakiwałam w miejscu, wydając z siebie dziwne piski, a matka spytała, czy potrzebuję psychiatry. I Scarlett jebie w głowie? Dobre sobie :D. Boże, biedny Maliczek. Przywiódł do domu dwa dziewczęcia, z nadzieją, że odmieni trochę swój nędzny los, a tu jeb, Maliczkowi znowu się dostało. Biedny, biedny Maliczek! Siedzi w tym pokoju, jak jakiś nolife i chleje, i pali. No ćpania tylko brakuje. Zaiste. Dobrze, że Ane się nim zainteresowała, ale po tym, kogo spotkał, lepiej było, żeby posiedział w pokoju. Bez kitu. Spotkanie ze Scarlett tylko pogrążyło go jeszcze bardziej. A ja nie polubiłam jej szczególnie. Jeżeli ona skrzywdzi MOJEGO Lou, to Cię zabiję. Z zimną krwią posiekam nożem. Jezu, serio potrzebuję psychiatry! Ale nie, nie cicho, piszę dalej. WIEDZIAŁAM, WIEDZIAŁAM, ŻE TYM DRUGIM BĘDZIE NIALLER. Czułam to, kurde! Stylesik drepczący do jego pokoju - ok. Stylesik mówiący "nie zebym miał jakieś odchyły..." KOLEGO, zdecydowanie masz odchyły! I to całkiem poważne. Ale jeśli o mnie chodzi, mi się takie odchyły bardzo podobają :D Bardzo, ale to bardzo! Mogłabym czytać o takich odchyłach MIESIĄCAMI. Zastępowałyby mi pokarm, no i w ogóle. Ale końcówka mnie RO-ZJE-BA-ŁA! Wybacz mi to słownictwo, ale SOURIS! SOOOOOOOOOOOURIS. Jak on go nazwał gejem! A to, że napisałaś to dużymi literami tak spotęgowało efekt, że ja pierdoooooooooooooooooooooooolę! Ach, och. A Stylesik musiał mu się koniecznie odwdzięczyć. Ja bym chciała dalszy ciąg tego odwdzięczania. Z jakimś konkretnym opisem, jeśli można. Tak specjalnie dla mnie, okej? Proszę, proszę, proszę, proszę! Ja już kończę może, ten komentarz, żeby nie pogrążać jeszcze bardziej siebie. Spadam na gadu, czekać aż wrócisz ze sklepu i ZABIĆ CIĘ za to jak zakończyłaś ten rozdział. Wspominałam coś o nożu, prawda? Tak więc błagam Cię, dodawaj szybko ten dziesiąty rozdział bo uschnę jak niepodlewana roślina. Napisałaś jak na razie NAJLEPSZY rozdział i nie mogę się doczekać kolejnego. Więc życzę weny i tak dalej, żeby było szybciej. Kocham Cię, ale i tak Cię zabiję. Czy ja nie mówiłam o kończeniu komentarza? Okej, to już jestem cicho.

    OdpowiedzUsuń
  2. No jasne, że się kurna pocałują, a co ty myślałaś?! Ale tak właściwie to ty to piszesz, więc chyba wiesz co się stanie, no nie? Albo coś mnie ominęło. Nie ważne. No ale czemu ucięłaś właśnie przed pocałunkiem? Na końcu się tak rozkręciłam, a ty kurna urywasz? Nie no, ja się chyba pójdę powiesić.. Ale zaś zbaczam z tematu. Wiesz co? Nurtuje mnie takie pytanie od pewnego czasu. Miałaś może konto na onecie i tam pisałaś tę historię? Sory, że tak pytam, ale no ciekawa bardo jestem ;p
    Nie będę ci tu powtarzać, że jesteś genialna, zajebista i niesamowita, bo pewnie sama o tym dobrze wiesz i ludzie piszą ci tak w każdym komentarzu, więc chcę być oryginalna i nie wspominać o tym ;pp
    Dobra, bo zaczynam wariować.. Tak więc kończę, czekam na kolejny i ślę buziaki ;***

    Aa, i chciałam cię jeszcze zaprosić na mojego nowego bloga [rodziny-sie-nie-wybiera-rose-weasley.blogspot.com] Jeśli możesz, to na nim mnie teraz informuj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałam się jeszcze zapytać, czy mogłabyś mi podać sw nr gg, byłabym bardzo wdzięczna ;)

      Usuń
  3. no chyba Ci jebnę, siostro xD btw pewnie zrobisz mi na złość i się nie pocałują, ale zrób to dla mnie i niech będzie lizanie na ekranie, noooo? *maślane oczka* siostrze tego nie zrobisz? *_____* rozdział miodzio, pijany Malik - zacny Malik. czekam na nowy, much love xxxx
    [heart-without-you]

    OdpowiedzUsuń
  4. jej to mnie zaskoczyłaś tym rozdziałem odrobinę...yhm. zacznijmy od początky. Malik. Pijany. Zrozpaczony?. Widzący wszystko pesymistycznie. 3 dni bez wychodzenia z pokoju ? jej , naprawdę musiał się czuć przygnębiająco. Chociaż nie powiem ze mi się nie podobało. Pijany Malik *_* później mamy akcje z Lou i Scar i znowu z naszym Zaynem. haha ta laska miała każdego z one direction ?! lol. ta laska musi byc naprawde magiczna ze az cała trójeczka na nią poleciała. chociaż powiem ci szczerze ze i tak to nie jest mój ulubiony wątek. chyba już podejrzewasz dlaczego, co nie ? :D otóż Hazz i Niall. <3 moje dwie miłości zaczynają wokół siebie działać. wow wow . i cholera jak napiszesz w kolejnym rozdziale ze sie nie pocałowali to Cię zabiję misiek ! :D bo normalnie i tak jestem wkurzona ze przerwałaś w takim momencie...ale no juz spokojnie Kyllie. Ogólnie rozdział bardzo dobry. a koncówka wyjeba.na w kosmos. i pisz szybko ten 10 part !! błagaaaam.
    Kyllie <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobry Malik nie jest zły. Zarost, szlugi, wódka, goła klata.. ostro tu ćwiczyłam wizualizacje i teraz jest mi fajnie, ej. Ale Malik Malikiem.. a Styles? Czytam ten fragment z Horanem i było tylko WHAT? Ale że.. WHAT?! Mój zryty mózg zapragnął więcej i więcej Narr'ego. Przyznaj się, zrobiłaś to specjalnie. I teraz będę czekać jak głupol, choć i tak wiem, że Harry go pocałował, jezu aż mam dreszcze, wezwijcie pogotowie! Rozdział jest cudowny, począwszy od rozkmin nietrzeźwego Malika, aż po Stylesa i tę blond laleczkę Louisa. Pisz dla nasz częściej, maluchu. Nadmiar niecierpliwości mi chyba nie służy. Weny, króliczku, weny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. jestes zajebistaaaa ;> moglabys moze mnie informowac na gg 7079339? dzie-ku-je :D

    OdpowiedzUsuń
  7. DLACZEGO W TAKIM MOMENCIE?! okej już jestem spokojna. wiesz, że kocham twój talent? laska jesteś G-E-N-I-A-L-N-A ! i pisz, pisz, pisz bo nie mogę się doczekać co z tego wszystkiego wyniknie *__*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeeeeeeeeeeeeesteś zajebista w pisaniu <3. Tyle Ci powiem ;o .

    OdpowiedzUsuń
  9. UMARŁAM! Rozdział wspaniały, jestem zachwycona! Ale szczerze mówiąc, miałam nadzieję że Harry będzie z Ann, a Horan z Elizą. :C a może będą razem? Dobra, dobra! To tylko pytania w mojej głowie. Ale bardzo jestem ciekawa co będzie się działo dalej... może jakiś nagły zwrot akcji albo jakaś wielka awantura między nimi wszystkimi? Hmm.. Pełno myśli w głowie.. Zobaczymy co okaże się być prawdą :D Dzięki za ten rozdział. <3 Czekam na kolejny. xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten rozdział jest po prostu zajebisty!! ;) Ale dlaczego znowu przerwałaś w takim momencie?!? Ale i tak kocham twoje opowiadanie <3 I czekam z niecierpliwością na następny rozdział. Życzę wenyy. xoxo

    OdpowiedzUsuń
  11. Och, hm... jestem wyrodną Ane bo zapomniałam o komentarzu, przepraszam <3
    Mam ochotę zacząć od końca, ale nie zrobię tego. nie dziś.
    Zayn...jest beznadziejny w wmawianiu sobie, że się nie zakochał. A przynajmniej jest tego zbyt bliski, alkohol, papierosy, a w dodatku przestał jeść. Zamknął się na 3 dni w pokoju, ouuh, czyżby delikatna rozpacz? A może próba zwrócenia na siebie czyjejś uwagi? I mówię tu o Liz, a nie o Ane, która dzielnie wparowała do jego pokoju by przywrócić go do porządku! Yeah! niech żyją rude zdziry, chociaż teraz mam włosy ciemnego brązu z czarnym, but...nadal nazywają mnie ruda :c to straszne, prawda?! Och, never mind odbiegam od tematu.
    "Ale ty masz oczyska" - boskie stwierdzenie Malika XD przypomina mi to lekko epokę lodowcową, i don't know why!
    Scena ze Scar? Genialna! Nie ma to jak wyrwać 3 członków tego samego zespołu, łaał dziewczyno gdzie ty masz mózg by robić takie rzeczy?! I pewnie myślałaś, że żaden się o sobie nie dowie, przykre.
    Idźmy dalej... Niall? Niall zachowuje się egoistycznie i hm, mogłabym stwierdzić, że jest dupkiem. A znam wielu dupków i jeżeli ja mówię, że ktoś jest dupkiem to właśnie nim jest. Mam nadzieję, że zrekompensuje to w swoim dalszym postępowaniu, ale wątpię by nastąpiło to szybko.
    Notabene, jak Harry może go pouczać na temat Elizy, skoro sam odnosi się nie lepiej do Anny?
    Hipokryta jakich mało. A do tego tchórz i on jest tutaj taki... bezwyrazowy.
    Nie wiem, po prostu nie ma charakteru, a nawet to jak się zachowuje - jak dupek of course nie odbiega od Horana zachowaniem skądże! Są siebie warci, pf - pokazuje tylko jego prostotę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bo tam gdzie Niall ma złożone myślenie, polegające na krzywdzie przyjaciela, gdyż zazwyczaj krzywdziły go dziennikarki ou uwaga również chyba Scar więc będzie wojna, to ma prawo mieć obawy do tego, że Eliza go zrani i niewątpliwie tak będzie. A z drugiej strony jest na krawędzi delikatnej rozpaczy na temat faktu, że sam nie pozostaje względem niej obojętny.
    I tu polega jego rozdarcie na tym czy pozostać wiernym przyjacielowi, co objawia się u niego właśnie takim zachowaniem jak i fakt, że dociera do niego to, że może czuć do Elizy to samo co zaczyna czuć do niej Malik co sprowadza się do nieuniknionego faktu, że będzie musiał zostać jego rywalem - i to jest kolejny powód dla którego zachowuje się tak, a nie inaczej, by do tego nie dopuścić.
    A w dodatku trzeci etap, gdzie sam wie, że się w niej zakochuje nie chce tego i nie chce by ona czyniła to samo stara się ją odepchnąc swoim zachowaniem.
    Tudzież muszę zaznaczyć, że Styles pała nienawiścią do Anny zupełnie bez przyczyny, mniemam, że dlatego, iż jest ruda. To tak jakby Ane powiedziała, że go nienawidzi bo ma kręcone włosy.
    Jest dla niej niemiły, ba! Nawet chce zabrać się za posuwanie Julki byleby wzbudzić w niej zazdrość i złość, bo wie, że ona sama jej nienawidzi. Ale mimo wszystko, Anna go pociąga i zapewne chciałby się z nią umówić, jak na razie nie mówię tu o głębszych uczuciach. God, tu widać, że on nie ma żadnych uczuć. Jak powiedziałam on ma jak to się w chemii mówi odczyn obojętny. Nie jest ani miły i sympatyczny, nie chce miłości przyjaźni i nie wiadomo czego, ale nie jest też doskonale złą, wredną i cyniczną postacią jaką mógłby być i wierzę, że pewnie tak jeszcze będzie, ale jak na razie : Styles jesteś nijaki, zrób coś z tym! xD
    Ostatnia scena - sądzę, że już to omówiłyśmy, więc nie chcę tu nikomu uprzedzać faktów...
    Mam nadzieję jednak, że się nie pocałują bo 1) to nie pasuje do osobowości Niall'a wręcz ją zniszczy.
    2) Harry stanie się nijakim gejem, nawet poprzez jednorazowy pocałunek.
    3) wiedza, że się pocałowali/cmoknęli/cokolwiek! zniszczy im psychikę i nie będą nawet w stanie udawać, że nic się nie stało.
    Jak dla mnie bromance to bromance, a opowiadanie w którym bohaterowie upodabniają sobie seksualnie i nie tylko kobiety to...cóż tam homoseksualizm nie wchodzi w grę, chyba, że któryś z bohaterów od początku wykazywał chęci do bycia w związku homoseksualnym.

    ps. sorki, że się tak rozpisałam miałam się pakować! ale przeczytałam książkę, chyba obejrzę film i moje myślenie dzisiaj jest zbyt skomplikowane, ogólnie rozdział cholernie mi siię podoba! Mam nadzieję, że za niedługo będzie jakaś narracja Ane, Hazzy i Elizy! bo to będzie ciekawe <3 sorczi, nie zmieściłąm w jednym.. ;x

    OdpowiedzUsuń
  13. o kurna zajebiste to jest. Pisz szybko następny.:D

    OdpowiedzUsuń
  14. horanandstyles20 lipca 2012 01:41

    Piszesz świetnie! Ale na fbl już to zauważyłam. Czekam z niecierpliwością na 10 rozdział. <3

    OdpowiedzUsuń