wtorek, 3 lipca 2012

Osiem.



Ane.

           Czasem mam wrażenie, że wszystkie gwiazdy, jak i cały wszechświat, jest przeciwko mnie. Los perfidnie ze mną pogrywa. I wtedy przypominam sobie iż życie to jedna wielka restauracja, gdzie każdy pracuje na własny rachunek, który otrzyma pod koniec dnia, prawda? To co się dzieje teraz w moim życiu to jakaś totalna kpina. Nazwanie tego wszystkiego „chaosem” jest zdecydowanie za lekkim określeniem panującego wokół burdelu.
        Wyjazd do Londynu, z przyjaciółką, miał być nowym początkiem, tej nowej Anny, która miała się dopiero narodzić. Przemilczę to, że wszystko było organizowane „na wczoraj”. Spontaniczne decyzje są jak zawsze najlepsze i najbardziej procentują w powodzenie. Miałam stać się lepsza, milsza i ogólnie wszystko miało iść mi na plus. No właśnie. Miało. Na ten moment wszyscy mi definitywnie to skutecznie utrudniali. Czy kogokolwiek to dziwi, iż nie miałam ochoty już być tą samą dziewczyną co w kraju ojczystym? Byłam (a może nadal jestem?) wyrafinowaną dziewczyną wystarczająco długo, teraz chciałabym być postrzegana jako normalna, spokojna dziewczyna. W Polsce wszyscy nazywali mnie mało przyjemnie, więc tutaj, w obcym kraju, miałam czysta kartę.
            Aktualnie nie potrafię ogarnąć tego wszystkiego. Wpierw Nialler zwyzywał El, co mnie doprowadziło do pierwszej fazy wkurwienia. Jednak szybko się uspokoiłam, gdyż miałam zamiar nagadać Horan'owi, iż jest skończonym palantem. Mój plan został zduszony w zarodku, gdyż popsuł Harry. Styles zwyzywał MNIE totalnie nic o mnie nie wiedząc!  Ja wiem, że sława psuje ludzi, na to nie ma lekarstwa, ale nie ocenia się kogoś po wyglądzie, a on to zrobił. Jak matkę kocham zabiję tego dupka. Nic mu nie zrobiłam, jestem dla niego miła, a on takie cyrki odstawia?! Nie pozwolę się upokarzać. Już nigdy więcej. A następnie na scenę pandemonium pojawia się ONA. Darzę szczerzą nienawiścią Julię, gdyż przez tą pustą dziewczynę cierpiałam bardzo mocno. Ta brunetka odbiła mojego chłopaka, a teraz zrobi to znów. Co z tego, że teraz nie mam żadnego? Ważne jest to, iż ta laska chce mieć wszystkich dla siebie i nie patrzy na to czy ktoś będzie przez nią cierpieć! Zabrała mi Kubę, więc nie pozwolę sobie wchodzić w drogę teraz, gdy zrobię wszystko, by choć przez chwilę być z Loczkiem.
           Ane, chillout. Wdech i wydech, pamiętaj Kawik, że jesteś jak ten kwiat lotosu na tafli jeziora, a Nirvana przy Tobie ma ADHD.


            Obudziły mnie tego ranka jakieś wrzaski, więc nawet nie patrząc która jest godzina wyszłam z pokoju kierując się w stronę głosów. Minęłam pokój w którym znajdowała się Eliza i albo mi się wydawało, albo ona płakała. W każdym razie jeszcze nie do końca rozbudzona musiałam wpierw sprawdzić co za pajace się wyzywają, by potem iść do przyjaciółki. Gdy tylko przystanęłam w progu kuchni, cały mój dobry humor prysł niczym bańka mydlana.
            Stałam za plecami Styles'a, wiedząc, że nie wie o mojej obecności w pomieszczeniu. Widziałam jak Nialler się wzdryga od mojego natarczywego wzroku, prawdopodobnie przeczuwał iż to wszystko jego wina. Zayn spoglądał w moje oczy, uśmiechając się cynicznie. Czy mi się zdaje, czy tutaj wszyscy jakby przeszli na ciemną stronę mocy?! Chłopaki co z wami?
            I wtedy usłyszałam słowa, które zabolały mnie dostatecznie mocno. Skupiłam swoją całą uwagę na tyle głowy Harry'ego, nie chcąc opuścić ani jednego słowa z jego monologu.
    - ..ona nie szuka chłopaka, ona potrzebuje kogoś by tylko zadowolić swoje cielesne zachcianki, czaisz? Nikt nie ogarnąłby jej burdelu w głowie. - Wysyczał Curly w stronę Malika, a ten kpiąco przyjrzał się loczkowi. Zielonooki odwrócił się w moją stronę, a ja patrząc na niego miałam ochotę strzelić mu w pysk. Jednak za duża widownia jest wokół. Pełen chillout. Mnich w pociągu, kwiat lotosu - wiesz co mam na myśli.
            Spojrzałam z pogardą w te zielone oczy, od których miękły mi nogi, jednak nie tym razem. Widziałam w nich zaskoczenie, ale hardo spoglądał mi w oczy. Ty frajerze jeden, dziękuję ci za to, iż dałeś mi kolejny powód bym nigdy nie przestawała być wredną suką dla takich jak Ty.
            Nabrałam odrobinę powietrza do płuc i patrząc „złym” wzrokiem na niego warknęłam jedynie:
    - Nikt nie ogranie jej burdelu w głowie? Dzięki.
            Z całych sił starałam  się nie zabić, tego padalca, albo nie rozpłakać. Odwróciłam się, i włosami delikatnie go uderzyłam. Och no bo mi jest baaaardzo przykro. Poszłam w kierunku mojego pokoju, usłyszałam ciche łkanie. Czyli mi się nie wydawało i rzeczywiście coś się stało. Weszłam cicho do pokoju, delikatnie pukając w drzwi, w którym mieszkała Eliza i pierwszy raz od dłuższego czasu widziałam ją taką podminowaną. Kawik, teraz wyluzuj, nie daj poznać po sobie, ze coś ci dolega. Najważniejsza jest El i teraz jest samopoczucie, bo przecież „to mają być najlepsze wakacje w życiu”, prawda?
    - Ej, słońce co ci? - Spytałam cicho podchodząc do łóżka, gdzie zakopana w kołdrze leżała Eliza. Mimo, iż była ledwo dziewiąta rano, ten dzień można spokojnie podpiąć pod definicję „najgorszy z najgorszych dni”.
    - O-on, mnie... m-m-mnie... zwy-y-yzwał. - Wyjąkała. Nawet nie musiała mi nic mówić, bo doskonale wiedziałam kogo ma na myśli. Czy tylko mnie się to wydaje dziwna groteską, gdzie wszyscy pozamieniali się mózgami? Zrozumiałabym jeszcze gdyby to Malik był tym bad bay'em, ale Horan?! No tego to nie rozumiałam. Jednak to nie czas na moje rozkminy.
    - El, wyluzuj. To palant. Może po prostu za bardzo uwierzyłaś w tego Nialler'a, który żył w Twojej głowie? Może on nigdy nie był kochany, a przed kamerami grał? Może po prostu za bardzo wierzyłaś, iż on jest tym idealnym, słodkim, blondynkiem, który mieszka w Twoim serduszku? - Spytałam cicho tuląc do siebie blondynkę. Bo co jak co, ale mnie mogą zmieszać z błotem, nazwać dziwką, ale Elizie trzeba tego oszczędzić. Mało to nacierpiała się w domu dziecka? I może nie mówi mi wszystkiego, ale ja nie jestem ślepa. Wiem, że coś się stało, a ona i tak mi powie. Jak nie dziś to w przyszłości, nie naciskam na nią, a wiem, ze ona to docenia.
            Póki co mam ochotę zabić dwie osoby. Drogie życie, czy może być jeszcze gorzej?



           I tu dochodzi do mojej maleńkiej refleksji. Bo gdy pytałam czy może być gorzej, zadawałam to pytanie jedynie jako retoryczne. Nie jako, pieprzone, wyzwanie. Ale mój los jest ślepy, a nadzieja poszła gdzieś by wziąć działkę heroiny. Pięknie, no po prostu zajebiście!
            To byłoby na tyle, na temat "nowej" Ane. Tej która ma uczucia, jest kochana i urocza. Zdecydowanie wolę zostać nieczułą suką, niż ponownie cierpieć. Zdecydowanie. Cała ta sytuacja trwała może z sekundę, a i tak cała krew się we mnie wezbrała i miałam ochotę kogoś zabić. Julka, no podejdź tu do mnie.
           Siedziałam chwile z pustym wzrokiem przyglądając się znienawidzonej przeze mnie Tomaszewskiej. Ona patrzyła na nas uśmiechając się radośnie, ale ja wiedziałam co z niej za ziółko. Wspomniałam, może, że jej nienawidzę? Z chęcią zabiłabym ją z ogromnym okrucieństwem, gdyż to była jedna z nie licznych osób, oczywiście zaraz po Kubie, które miałam ochotę wykastrować własnoręcznie. Spojrzałam na nią z nienawiścią, ale po chwili się opamiętałam. Czysta karta, pamiętasz? Już to widzę jak mi się udaje...
    - Hej Liz, hej Ane, co tam u was słychać?
           Zerknęłam na Elizę, która w szoku spoglądała na brunetkę. Tego to się chyba nikt nie spodziewał. Spojrzałam na Julkę, i jak Boga kocham, gdy teraz do mnie podejdzie wyrwę jej garściami te brązowe kudły. Ane, chillout, na Boga!
          To jak kleiła się do Harry'ego niczego dobrego nie wnosiło do naszych relacji. Muszę chyba się jakoś uspokoić.
    - O Jezu... Julka! Co Ty tu robisz? Ty i Londyn? Przecież masz lęk wysokości! - Wyjąkała jakoś Elizka, chodź ja widziałam, że i ona nie jest zadowolona z tego faktu. Blondyna uśmiechnęła się, jednak nadal nie wstawała.
    - No wiesz... zerwałam z Jakubem, okazał się palantem, on twierdzi,z ę nadal nie może zapomnieć o swojej byłej, ale nigdy mi o tym nic nie mówi... powiedziałam mu w paru dosadnych słowach gdzie może sobie włożyć swój tekst "zostańmy przyjaciółmi". Wzięłam trochę swoich rzeczy, jakąś kasę i o to jestem! - Powiedziała Julka rozkładając ramiona. Mówiła tak bez uczuciowo, iż naprawdę z całych sił starałam się nie podejść i jej nie wyrzucić za drzwi.
            Eliza nie wiedziała co zrobić, jednak wyręczył ją Liam, który prawie się zabił by tylko przywitać się z brunetką. Zaprawdę urocze.
    - Ja jestem....
    - Liam. Wiem o tym. Kto nie zna "wspaniałej" piątki z Wielkiej Brytanii? No proszę cię! Ale miło poznać kogoś takiego jak ty. - Wspomniałam, że ta... wredna dziewczyna mówi biegle po angielsku? Filologii angielskiej się jej zachciało. Grrr...
    - Och. Fakt. - Zarumienił się Liam, a ja ponownie nabrałam ochoty by coś, za przeproszeniem, rozkurwić w drobny mak.
    - No. Elizo to by było na tyle z naszych, jakże dyskretnych rozmów, Sama- Wiesz - Czemu. A teraz wybacz idę do pokoju. - Powiedziałam cicho po polsku do El, wiedząc, że zostawiam ją samą z tą fałszywą zdzirą.
            Wstałam i już chciałam ominąć tę dwójkę, gdy zauważyłam iż Styles cały czas mi się przygląda. W jego oczach dostrzegłam coś, jakby cień, złośliwej satysfakcji? Triumfu Wyższości? No kurde...
           No dobra Styles, ja cię nie ogarniam. Idź lepiej poobmacuj tę brunetkę, a ode mnie się odstosunkuj. Prychnęłam cicho po nosem i olewając wszystko poszłam do pokoju. Witamy w małym osobistym raju.





Louis

            Od rana sytuacja w całym domu jest napięta. Jednak to trochę mało powiedziane. Tę gęstą atmosferę można by kroić nożem, mówię poważnie. Wszyscy chodzą albo podminowani, albo podkurwieni tak, że lepiej bez kija nie podchodź. Dodatkowo mój mały podopieczny wyszedł rano i dopiero teraz wrócił. Mniejsza o to, że Loczek jest wyższy ode mnie, o te marne pięć centymetrów, jednak dla mnie zawsze pozostanie dzieciakiem.
            Póki nie pojawił się Curly z tą dziewczyną, wszystko było cacy. Wraz z Liamem graliśmy z dziewczynami w pokera na pytania, a Niall i Zayn siedzieli zamknięci w swoich pokojach nie odzywając się do nikogo. Żal mi było patrzeć na przybitą Elizę, ale co ja na to mogłem? A teraz Lokers stoi, wita się i sprowadza do naszego domu kolejną dziewczynę. Czy ktoś może mi powiedzieć, gdzie jest napisane coś w stylu "w domu One Direction znajdziesz przytulny kont, za free"?!
            Powinienem się zbulwersować, tupnąć nogą, i zwyzywać wszystkich od niepoważnych ludzi, aczkolwiek nie mogłem. Nie miałem ochoty wyżywać się na kimkolwiek, gdyż ne mam ochoty zafundować sobie "napięcia przed miesiączkowego".
            A to wszystko dzięki Niej. To ona od dłuższego czasu dawała mi szczęście. Jej głos przyprawiał mnie o drżenie serca, jej uśmiech sprawiał, że sam miałem ochotę ułożyć moje kąciki ust w górę. Wreszcie po nie udanym związku, który był stworzony przez wytwórnię odnalazłem swoje szczęście przy boku mojej drobnej blondyneczki. Cała była taka maleńka, krucha, że bałem się iż moją siłą zmiażdżę jej kosteczki. Kochałem w niej wszystko. Począwszy od jej fryzury z rana, pod uroczym tytułem "mam ochotę na seks", a kończąc na dołeczkach w policzkach, zawsze gdy się śmiała.

    - A za co Ty mnie tak kochasz, co? - Spytała cicho leżąc obok mnie i spoglądając w sufit. To doprawdy fascynujące, że gdy człowiek jest przy tej jednej osobie potrafi zapomnieć o troskach całego świata. Przy niej czułem się jak dziecko, które zostało zamknięte w sklepie zabawkami na całą noc. Była moim marzeniem.
           Przygarnąłem jej drobne ciało do siebie i dając jej całusa w czubek spytałem:
    - A jak wiele czasu możesz mi poświęcić?
            Zerknęła na mnie spod wachlarza swoich gęstych rzęs, a moje serce zabiło mocniej.
    - Tyle ile chcesz, pragniesz, ważne, żebyś był obok mnie. Na zawsze. - Wyszeptała patrząc przed siebie. Tym razem ja się zaśmiałem cicho.
    - Będę na zawsze tylko Twój.
    - Obiecujesz?
            Chwyciłem jej podbródek palcami patrząc w jej oczy. Jestem tak cholernie pewny swojego uczucia jak nigdy przedtem, ani nigdy potem. Wpatrując się w oczy ukochanej byłem wstanie wyszeptać jedynie:
    - Obiecuję.
           A potem, pocałunkiem, oddałem moc słów za pomocą czynów. Kocham ją, naprawdę jest ktoś kogo mogę bez wahania obdarzyć tym uczuciem.


           Chyba się rozmarzyłem, bo do rzeczywistości przywrócił mnie głos Harry'ego.
    - Ej, Boo Bear, jesteś z nami, czy w swojej głowie odtwarzasz kolejnego pornola? - Spytał z złośliwym wyszczerzem Harry. Wspomniałem może, iż on ostatniego czasu stał się... inny? Jest wredny! Obrzuciłem go jedynie pogardliwym spojrzeniem.
           W każdym razie olałem pytanie przyjaciela i udałem się do drzwi, gdyż od kłopotliwej odpowiedzi wybawił mnie dzwonek. Ruszyłem powoli, a gdy otworzyłem je, na mej twarzy automatycznie pojawił się moment.
    - Kochanie!
    - Hej Boo! - Szepnęła cicho blondynka, a ja porwałem ją w swoje ramiona. Nie widziałem jej od dłuższego czasu, a teraz przychodzi do mnie. To oznacza, że już nie chce się ukrywać, no i chwała temu tam na górze!
    - Tęskniłam. - Wyszeptała mi cicho do ucha, a głos jej drżał z emocji. Jaka ona słodka.
    - Nie bardziej niż ja. - Odszepnąłem muskając delikatnie płatek jej ucha. Zadrżała delikatnie.
    - Boo? Kto przyszedł?! - Krzyknął z salonu Liam. Złapałem dziewczynę delikatnie za rękę i zaprowadziłem ja do miejsca, gdzie było dość sporo ludzi. Chrząknąłem cicho, tak, iż wszyscy zwrócili na mnie swoją uwagę. Uśmiechnąłem się jak psychopata na dragach.
    - Kochani, to jest Scarlett. Moja dziewczyna.




Liam

            Trzymałem bardzo mocno kubek w rękach. Było mi zimno, tęskniłem za ciepłem jej kobiecego ciała. Za oczami, uśmiechem, włosami. Krzyknąłem do Louisa, bo poszedł jakąś dłuższą chwilę do drzwi. Niedługo potem pojawił się wraz z dziewczyną. Tą dziewczyną, za którą tak strasznie tęskniłem.
    - Kochani, to jest Scarlett. Moja dziewczyna. - Odezwał się radośnie Boo Bear.
            Że co, kurwa, proszę?!



_______________________________________

            No i jest ósemka. Tak w ogóle nie miało być narracji Liama, ale nie mogłam powstrzymać się przed dodaniem tych paru słów... Ja naprawdę uwielbiam komplikować ludziom życie, dlatego już wiecie, z kim przespał się Liam. Wiecie też, dlaczego Ane nienawidzi Julki. Będzie mały rozpiździaj. (Jeśli oczywiście tego nie spierdolę...)
           Tak ogólnie to zapraszam na FF-1D, gdzie wraz z Fetish pragniemy uporządkować odrobinę nasz świat blogowy. Wbijać, czytać, zapisywać się.
            I to tyle z mojej strony. Adios!

11 komentarzy:

  1. Napisałaś, ze mam nie oczekiwać fajerwerków, a moje niebo właśnie rozbłysło jak nigdy dotąd. Czytam, czytam.. i tylko rozchylałam usta z wrażenia. Potrafisz przykuć moją uwagę na dłuższą chwilę, winszuję! Zachowanie Julki mnie denerwuje. Aż wyobrażam sobie ten jej wredny uśmieszek. Louis zakochany w jakiejś blondynce. Pierwsza myśl? We mnie xD hehe, ale jestem zabawna, srry <3 Lou wpadł po uszy widzę, mówi o swoim uczuciu z tak wielką delikatnością i pasją.. a tu nagle okazuje się, że Liam miał z nią.. styczność, ekhm. Plączesz akcje niesamowicie, ale to jak najbardziej na plus. To dziwne, ale podoba mi się ta napięta atmosfera i fakt, ze wszyscy są dupkami do kwadratu. Dziękuję za miłą niespodziankę, umiliłaś mi wieczór swoim rozdziałem. Lov xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, wiem. Po raz drugi zaczynam komentarz od ochrzaniania Cię, no ale Souris! Weź skończ bluźnić! Jak mogłaś w ogóle napisać, że szału nie ma?! SZAŁ JEST, STANIKI LATAJĄ! Wiesz, zazwyczaj staram się jakoś po kolei komentować, ale dziś nie mogę. No nie mogę. Za bardzo się podjarałam tą słodką blondyneczką Lou i... Liama? Ten wspaniały opis ich rozmowy i uczuć wewnętrznych mnie tak rozczulił, że moja krew od dzisiaj jest różowa. Bez kitu. To było wspaniałe. Ale mam jednocześnie straszny mętlik w głowie. Lou zakochany w dziewczynie, za którą tęskni Liam?! Ciężko to ogarnąć, więc mam nadzieję, że wyjaśni się to w dziewiąteczce. I po prostu, słowa: "który prawie się zabił by tylko przywitać się z brunetką" sprawiły, że się uśmiałam. Ane jest taka fajna :D a pieprzony Curly nawet jej nie zna, a ją ocenia. Śmierdziel. A słowa: 'Może po prostu za bardzo uwierzyłaś w tego Nialler'a, który żył w Twojej głowie?' Są po prostu PRZEGENIALNE.
    Nie wiem już, co więcej napisać, jestem pod ogromnym wrażeniem. Życzę duuużo weny i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to miał być twórczy komentarz, ale nie będzie :P
    Tadzik nie umie takich pisać :D
    To na początku... Już wiem z kim zdradził mnie Li xD
    No, ale wybaczę mu to. Ten jeden raz :P
    Co do reszty, wiesz już co mi się podoba bo już o tym pisałyśmy.
    I w ogóle za to wszystko to mi chyba już dwa wisisz :D wiesz co :P

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem, jakoś mi się tak to szybko czytało. ale no nieważne. An to chyba moja ulubiona postac ;)wie czego chce i oby tak dalej. i niech skopie Harremu tyłek, bo nasz Hazza chyba za bardzo sie rozgwiazdorzył i sprowadza nie wiadomo kogo do domu. -,- Julka zgiń ! ;D a EL niech sie weźmie w garść, i niech do cholery Niall się ogarnie !^^ a Zayn to Zayn. ;)
    i co do Lou i Liama o.O to się porobiło. ciekawe czy Liam powie Lou o jego wyczynach z jego księżniczką.
    Kyllie

    OdpowiedzUsuń
  5. jeeeeej... Kocham twoje opowiadanie ! Ciągle nie mogę doczekać się następnych, a tak je uwielbiam <3
    Daj mi żyć, i pisz dalej ;p : *

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć.
    Jestem zachwycona nie tylko szablonem, jaki ustawiłaś na tym blogu, ale i całą historią. Lubię taki sposób prowadzenia narracji, chociaż sama się takiego nie chwytam, bo nie umiem, o.
    Aw, Liam. Nie wiem dlaczego, ale ta właśnie końcówka mi się spodobała najbardziej.
    Oby tak dalej!

    A tymczasem pozdrawiam i zapraszam do siebie ~ www.mistaken-heart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpadłam, bo kochana CookieChum zaciekawiła mnie reklamując tw bloga. No i jestem, i oczywiście zaraz biorę się za czytanie <33
    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. mój boże, co ja wcześniej dodałam. jakie błędy ortograficzne, HAHAH. chce nowy rozdzial. chce nowy rozdzial. chce nowy rozdzial. chce nowy rozdzial. chce nowy rozdzial. chce nowy rozdzial. chce nowy rozdzial.
    tyle ode mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. uf! przeczytałam i uwaga! Justynka jebnie interpretację.
    Po pierwsze pomysł z dziennikarką jest zacny, między innymi z takich powodów od października chcę to studiować ^^ Eliza jest ciekawą postacią, ma charakterek, choć nie powiem, czasami zbyt wiele bierze do siebie. ale to zrozumiałe, czytając jej historię. Ane! ją to po prostu uwielbiam! czytając jej opisy, wypowiedzi czuję się jakbym widziała swe odbicie w lustrze, wielki plus za to! Julka, ugh tej to nie znoszę. nie wiem, czemu, jest taka... przesłodzona? przereklamowana? nie trawię i już, ale dodaje pikanterii opowiadaniu, więc ok. Liam, no to tu poszalałaś. z kwiatka na kwiatek? mrraśnie :D a Ty się mojej kreacji Li dziwiłaś :D Harry. wkurwia mnie, bo zachowuje się, jak popieprzona gwiazdka i strasznie się rządzi. Niall, a jemu co? chyba przechodzi napięcie przedmiesiączkowe, jak to mawia Lou. oh Louis! my husband, jak mogłam go ominąć? lubię go tu, jest taki spokojny, opanowany, ma w dupie wszystkich - prawidłowo. Zayn, no ten to tym całowaniem El mnie zagiął, ale jest uroczy :D tylko czemu ciągle kłamie, ja się pytam?! :D dobra, ogarnijmy się. pomysł jest dobry, bardzo dobry. i to ja czuje sie jak beztalencie przy Tobie. swietnie budujesz zdania, miło się czyta. lubię to. z chęcią dodaję do czytelni i będę informować, pod warunkiem że Ty mnie też. much love! xxx

    [heart-without-you.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  11. Wybaczcie mi caps, ale... : UWAGA WSZYSTKIM! JEST TAKI BIZNES, ŻE KIEDY JA NIE DODAM KOMCIA TO ROZDZIAŁU NIE MA WIĘC JAK NIE WIDAĆ KOMENTARZA ODE MNIE TO TAM SOBIE MOŻECIE MARZYĆ O ROZDZIALE - taki news, też się dowiedziałam, milutko S! <3
    haha, a teraz już tak całkiem serio zabieram się do skomentowania :
    Co mi się podoba? Moja narracja! Tzn. Ane. Ale to jest takie jakbym po prostu miała swoją osobę przed samą sobą, czyżbym mogła się odnieść tutaj do mojej sytuacji z J?! Jasna cholera, pasuje i to sama wiesz czemu.
    Retrospekcje? - uwielbiam. Po prostu to sprawia, że opowiadanie jest lepsze, i don't know why! Miło, że wiadomo jak ona to wszystko odbiera, to bardzo pomocne...dla innych.
    A teraz idźmy dalej - Styles na Boga, nienawidzę cię i tu koniec mojej wypowiedzi na temat tego człowieka! Jesteś okrrropny, loveyou. <3 ( dobra nie ważne, że sama sobie zaprzeczam, nie ważne! mrr. )
    Louis? Och, Loui, Loui, Loui...zapierdolić ci z lampy to mało. Szlaban na marchewki! -.-
    Scarlett i Julka - normalnie nienawidzę tych lasek, które tu namieszają, aczkolwiek jak wszystkie panie, bądź co bądź ja tam jednak nie jestem zadowolona bo po prostu ich nie lubię. A znam wiele osób z podobnymi do nich charakterkami. Biczyyyys.
    Szkoda mi Liam'a! :c On za nią tu tęskni, bo się ZAKOCHAŁ ZAPEWNE, goddd damn it jak możesz Li?!, a tu wchodzi ten marchewkowy potwór i jeszcze mówi, że to jest JEGO dziewczę..
    To się nie godzi...

    / zaszpaniłam ingliszem, elokwencję ja mam boską jak zawsze, wszystko jest zajebiście składnie, chyba mam lekką schizofrenię, zaczynam głodówkę do piątku iii... AHA! jak nie dodasz 9 to cię zabije, ogólnie tak przyjadę i zabiję.

    ps! Mam dla ciebie kartkę! Z mojego miasta, pocztówkę w sumie wiem, że lubisz je dostawać, więc dawaj 9 albo chuja zobaczysz a nie pocztóweczkę, Muflonku! ;*

    OdpowiedzUsuń