Zayn
Jak szybko człowiek jest w stanie przywiązać się do drugiego
człowieka? Odpowiedź jest banalnie prosta: bardzo szybko. Nawet za
prędko. Czasem po prostu spotyka się taką osobę i w głębi siebie już
wiadomo, że można komuś zaufać. Nie wiem na czym to się opiera,
aczkolwiek przeraża mnie to. Nie jestem typem, który przywiązuje się do
kogokolwiek, a tym bardziej ufnym człowiekiem. Nigdy jeszcze nie ufałem
żadnej dziewczynie tak jak jej, a jednak. Chciałbym ją zachować dla
samego siebie, nie pozwolić nikomu patrzeć na nią. Bo ona ma w sobie coś
co mnie ciągnie niesamowicie. Pociąga mnie w sposób nie samowity.
Doskonale wiem, że pierdolę bez ładu do składu. Bo ile ja ją znam? Dwa
tygodnie? Coś koło tego.
Zawsze mam ochotę się roześmiać, gdy słyszę jej akcent, albo
gdy zastanawia się co powiedzieć. To, w przedziwny sposób, jest
naprawdę zabawne. Czasem gdy widzę jej irytację na twarzy gdy nie wie co
powiedzieć i zacina się z całych sił staram się nie roześmiać. W takich
momentach mam ochotę podać jej słownik, ale było bardzo wysokie
prawdopodobieństwo, iż dostałbym tą książką po głowie. I to właśnie,
chyba czyniło ją wyjątkową. Traktowała nas jak normalnych chłopaków zza
granicy. Naprawdę to było w pewien sposób urocze. Czasem miałem
wrażenie, że jest jedna na milion. Była rozgadana, ale trzymała
wszystkich na dystans, a przy jednej osobie wciąż wyjątkowo milkła. I to
mnie odrobinę niepokoiło.
Siedząc na kanapie w salonie przerzucałem leniwie kanały w
telewizji. Robiłem to co najmniej od dwóch godzin, nie mogąc spać.
Natłok myśli nie dawał mi spokoju, a i ja nie potrafiłem się ogarnąć. Bo
niby o czym mogłem myśleć jak nie o Elizie i Niall'u? On jest kretynem
totalnym. Czasem mam ochotę zrobić mu krzywdę, zwyzywać i przywrócić do
pionu tego upartego Irlandczyka, że naprawdę.
Zaśmiałem się delikatnie pod nosem. Właśnie doszedł do mnie
przedziwny fakt. Albowiem widać, że Elizkę ciągnie do Niall'a, a mnie
ciągnie do Elizy. Nowoczesny trójkąt - nie ma co! Spojrzałem za okno i
westchnąłem z irytacją. Kolejny raz padał deszcz. A czego się spodziewałeś po mieszkaniu w Londynie?
No właśnie sam nie wiem. Tutaj często pada. Czasem mam ochotę
powiedzieć, że ostatnio padało tylko dwa razy. Pierwszy raz przez trzy
dni, a drugi raz przez cztery. Taki maleńki żarcik z mojej strony.
Usłyszałem ciężkie kroki i spojrzałem w stronę dochodzącego dźwięku. W
kierunku kuchni przemieszczał się Niall, który z rana bez kawy nie
przeżyje. W sumie, żaden z nas nie może żyć bez tego życiodajnego płynu.
Wszystko czego nam potrzeba to kofeina - tyle w tym temacie.
- Hej, Zayn - Przywitał się niemrawo. Przyjrzałem się jego twarzy i
wyglądał jakby w ogóle nie spał przez całą noc. Uniosłem rękę i mu
pomachałem, a on uśmiechnął się kącikami ust. Chciałem wstać i iść za
nim do kuchni, ale po chwili usłyszałem kolejne kroki.
Tym razem były one dość lekkie i sprężyste. To na pewno jedna z dziewczyn.
Nie myliłem się. Po chwili zza rogu wyłoniła się Eliza ubrana... nie.
Wróć. Ona nie była ubrana. Miała podkoszulek, krótkie spodenki i
wełniane skarpetki na nogach - z tego co zdążyłem zauważyć tak spała.
Była jeszcze delikatnie zaspana, że nawet nie zwróciła na mnie uwagi.
Ale muszę przyznać, że każda dziewczyna z rana wygląda jak typowa bogini
seksu, a Liz to już zupełnie.
Nie mogłem dłużej siedzieć, przed telewizorem, bo czułem, iż
przebywanie w jednym pomieszczeniu tej dwójki nie zwiastuje niczego
dobrego. Już dochodziłem do drzwi, gdy w pośpiechu mijała mnie
Raczkowska. Wydawało mi się, że miała łzy w oczach, ale nie byłem pewny.
Ale zaraz wszystko ogarniemy drogi Sherlocku. Powstrzymałem się, by nie
zawrócić dziewczyny, musiałam pogadać z, przypuszczalnym, prowodyrem
zaistniałej sytuacji. Gdy spojrzałem na Niall'a, który miał minę pełną
irytacji pomieszaną z złośliwą satysfakcją, wiedziałem, że się nie
przewidziałem. Kolejny raz nie mógł sobie darować jakiejś
uszczypliwości. A żeby go szlag trafił. Nie raz już mnie zastanawiało,
dlaczego on jest taki... taki... jest takim skończonym skurwysynem dla
niej. To nie ma sensu.
Spojrzałem krytycznie, na Nialler'a.
- No to teraz mi grzecznie powiesz, coś Ty, kurwa, znów powiedział. -
Powiedziałem dość spokojnie, gdyż każdy głośniejszy dźwięk mógłby
spowodować to iż mu walnę. Blondyn spojrzał na mnie tym swoim
"oceanicznym" wzrokiem i uśmiechnął się nad wyraz złośliwie. Przestaję
go ogarniać.
- Nic.
Odpowiedział, a ja prychnąłem w odpowiedzi. Tak to my nie będziemy rozmawiać.
No i zaczął się kolejny dzień chaosu.
Niall
Tej nocy nie spałem za wiele. A raczej w ogóle nie zmrużyłem
oczu. Czyżby karma się odezwała? Cholera jasna, zresztą tak samo jak w
poprzednich nocach nie mogłem zamknąć oczu. A to wszystko miało
zdecydowanie jedno wytłumaczenie. Zaczynało się ono na "El", a kończyło
"iza". Mógłbym rzucić swoim telefonem, ale prawdopodobnie dostałbym
opieprz od Liam'a. Byłby to kolejny telefon, który rozwaliłbym rzucając o
ścianę. Jak tak teraz się zastanowić, to Liam się odrobinę zmienił. Ale
nie wiem, nie ogarniam, jedynym dla mnie, teraz oczywiście, wyjściem
jest zaprzestanie myśleć. Analizowanie, dopowiadanie i teoretyzowanie,
to główne składniki plotki, prawda?
Spojrzałem na wyświetlacz, gdzie szczerzyła zęby do mnie
godzina dziewiąta z groszem. Nie specjalnie chciało mi się spać, tak
więc wstałem i delikatnie zamykając drzwi od pokoju udałem się do
kuchni. Miałem ochotę trzasnąć nimi, albo puścić jakąś totalnie
odmóżdżająca muzykę na full. Nie ma spania! Skoro ja nie śpię, to wy
również nie pośpicie. Okej, Nialler, ogarnij się. Niech Bóg błogosławi
tego, który wymyślił kawę. Nic tak nie dodaje mi siły jak ten płyn. Nie
wiem co bym zrobił gdybym nie wypił kawy z rana, gdybym w ogóle nie pił.
Pewnie bym palił, ale to za bardzo mnie odrzuca. Mam swój nałóg i
bardzo go kocham.
Szedłem, bardzo prawdopodobnie, jak zombie jeszcze nie
zdolny do funkcjonowania, gdy mijałem salon ujrzałem Malika. To dość
ciekawy widok, gdyż on najczęściej wstaje koło południa i ciągle
marudzi, że się nie wysypia. Wracając do sytuacji obecnej gdy
zauważyłem, ze mi się przygląda, zdusiłem w sobie westchnięcie z
irytacji. Co to ja? Okaz w zoo?
- Hey Zayn. - Przywitałem się cicho. Widziałem jego zaskoczenie, ale
wolałem nie pytać skąd się wziął o tej godzinie przed telewizorem. No i
gdzie podział tę małą ślicznotkę, której nie trawię. Chyba powinienem
przestać się okłamywać, bo to przecież żadnego sensu nie ma.
Wszedłem do kuchni i od razu wstawiłem wodę na czarny płyn.
Wyjąłem z szafki kubek i nasypałem ciemnego proszku do niego. Mocna,
aromatyczna kawa z rana to prawie jak resuscytacja prądem. Wbić na pale i
spalić wszystkich którzy hańbią ten napój czymś takim jak mleko,
śmietanka czy też cukier. Niszczy to całą ideologię tego napoju. W
takich momentach mam ochotę zabić każdego kto przy mnie pije takie coś.
To się po prostu nie godzi. Nie i kropka.
Usłyszałem właśnie gotującą się wodę i zalałem swój
życiodajny napój. Już prawie moczyłem swoje wargi w bulgoczącym napoju
gdy do pomieszczenia weszła ona. Nie wiem czy ktoś wie, ale o poranku
każda dziewczyna wygląda tak rozpustnie i tak podniecająco, że to
strach.
Eliza zdecydowanie wygląda jak demon seksu, ale dziś to już
przesadziła. Jej blond włosy były cudownie rozczochrane, na twarzy miała
resztkę snu, a na ustach błąkał się delikatny uśmiech. Przez cienką
bluzkę było widać dobrze zarysowane piersi i jedyne na co miałem ochotę
to podejść do niej i przytulić się do jej osoby. Ale nie dajmy się
zwariować, tak? To, że lecę na nią nie znaczy, iż od razu będę jej
naskakiwać. To takie zabawne widzieć jak stara się mnie uwieść.
- Jak zawsze z rana roznegliżowana. - Powiedziałem do niej. Ona
jakby otrząsnęła się z transu i spojrzała na mnie całkiem przytomnie.
Już chciała wyjść z kuchni, gdy ponownie się odezwałem. - I jak zawsze
boi się odezwać. Tchórz. - Zaszydziłem do niej. Spojrzała na mnie z
delikatną konsternacją w oczach.
- Mogę wiedzieć, dlaczego Ty mnie tak nie lubisz? - Spytała cicho,
spoglądając mi w oczy. Starałem się nie zatopić w tych zielonych
tęczówkach, gdyż w końcu nie warto kochać takiej osoby jak ona, prawda? A
jednorazowy seks mnie nie kręci. Dziękuję - postoję.
- Ależ proszę cię bardzo. Każda dziennikarka, nawet ta
początkująca, jest fałszywa, zdzirowata i zawsze cierpią przez nią
niewinni. W twoim przypadku jest tak samo. Niszczysz Zayn'a, ja to
widzę. W dodatku jesteś zimna i udajesz, że nie masz uczuć, a to
nieprawda. Wszystkie, wy kobiety, jesteście takie same. Lecicie na kasę i
wygląd, nie liczy się dla was wnętrze chłopaka. - Z każdym kolejnym
słowem przybliżałem się do niej patrząc z pogardą w jej cudowne zielone
oczy. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem popierdolony.
Właśnie zwyzywałem dziewczynę na której mi zależy. Brawo Horan, to pierwszy krok do zostania etatowym skurwielem. Postawa naprawdę godna podziwu.
Spojrzała na mnie ze łzami w oczach, a ja uśmiechnąłem się
mało przyjemnie. Wyszła szybko z kuchni, o mały włos nie zderzając się z
Zayn'em. Ten spojrzał na nią, na mnie i ponownie na blondynkę, która
zniknęła za rogiem, a po chwili było słychać trzaśniecie drzwi.
- No to teraz mi grzecznie powiesz, coś Ty, kurwa, znów powiedział. -
Warknął w moją stronę Mulat, a ja w duchu prychnąłem. Uważaj bo ci
powiem, że zwyzywałem ją.
- Nic.
Prychnął jak jakiś mały kot.
- Uważaj, bo ci uwierzę.
- To nie wierz, nikt ci nie każe się wtrącać w nie swoje sprawy,
wiesz? - Spytałem patrząc na niego hardym wzrokiem. Spojrzał na mnie już
delikatnie wkurzony.
- Och serio? To przez to Twoje NIC, zaczęła płakać?! - Wydarł się na mnie, a ja poczułem się odrobinę jak skończony dupek.
- Co cie to obchodzi?! - Wrzasnąłem jeszcze głośniej niż on.
Spojrzał na mnie z obrzydzeniem, a ja powstrzymałem się z całej siły by
nie uderzyć go z pięści w twarz.
- Nialler, kurwa, jesteśmy gospodarzami, ona jest gościem, więc
mógłbyś być przyjemniejszy, a nie zachowujesz się jak pieprzony
dwulatek!
- Odezwał się! Ja- Jestem- Najlepszy- Dlatego- Zakocham- Się- Znów-
W- Dziennikarce! Jesteś chory psychicznie Malik! Weź ty się ogarnij!
- Ja?! Kurwa to Ty masz nie poklei w głowie, wielka mi Irlandzka
duma i gościnność! Jak dla mnie od teraz jesteś kończonym dupkiem i
palantem. I lepiej się do mnie odzywaj póki nie ogarniesz całej sytuacji
z Elizą!
Warto zauważyć, że cały czas na siebie wrzeszczeliśmy.
Uważaj, po pierwszy wyciągnę rękę do tej blondyny. Od połowy naszej
konwersacji przyglądał nam się Styles, ale się nie odzywał. Gdy w końcu
to uczynił popełnił jeden z większych błędów na świecie.
- Zamknąć ryje, oboje. To, że wam nie chce się spać, nie znaczy, iż
inni chcą się pozbyć tego przywileju! - Wydarł się na nas Hazza, a Zayn
spojrzał na niego, jakby ten zabił mu całą rodzinę.
Harry
Spojrzałem na Zayn'a, który wyładowywał swoją frustrację seksualną na Nialler'ku. Okej, rozumiem, iż Malik wręcz pragnie
zapoznać się duuuużo bliżej z tą blondyną, ale nie musi wyzywać się na
Niall'u! No proszę was! A w momencie gdy ja się wtrąciłem, iż swoją cichą rozmową obudzili wszystkich domowników to jeszcze mi się oberwało. No nie kurwa.
- A Ty Styles czego się, wtrącasz? Sam nie jesteś lepszy! To jak
zachowujesz się do obu dziewczyn zasługuje na porządne pierdolnięcie
Ciebie w ten pusty, lokowaty łeb. A szczególnie mam tu na myśli Ane. -
Powiedział z naganą w głosie Malik.
Wykrzywiłem swoją twarz w oznaki dezaprobaty. No tak, to
wszystko jest moja wina. Skoro nie możesz wyżyć się do końca na
Irlandczyku, bierzesz się za mnie? Nie jestem najlepszym przeciwnikiem
dla ciebie, ale pokonam cię. Spojrzałem z kpiną na Malika, który aż
kipiał ze złości.
- Słuchaj mnie teraz uważnie. Nigdy nie poczuję do niej nic
'większego', nie jestem Liam'em, który wierzy w wielka miłość. Jest zbyt
walnięta. Zresztą ona nie szuka chłopaka, ona potrzebuje kogoś by tylko
zadowolić swoje cielesne zachcianki, czaisz? Nikt nie ogarnąłby jej
burdelu w głowie. Zresztą, na co ja ci to mówię?! - Warknąłem do Zayn'a,
który akurat nic nie mówił. Spojrzał na mnie z kpiną. Odwróciłem się
plecami do niego chcąc ulotnić się z tego miejsca. Za mną stała Ane we
własnej osobie. Czyżby wszystko słyszała?
- Nikt nie ogranie jej burdelu w głowie? Dzięki. - Warknęła do mnie i
uderzając końcówkami swoich włosów wróciła do swojego, chyba, pokoju.
Cóż... Spojrzałem w pusty korytarz i zerknąłem na Niall'a i Zayn'a,
którzy byli gotowi rzucić się sobie do gardeł. Nie specjalnie by mi było
przykro, gdyby to Malik dostał w twarz. Wzruszyłem ramionami i
wyminąłem dwóch przyjaciół, którzy zostali zwabieni krzykami o poranku.
Wstąpiłem jedynie do pokoju po bluzę z kapturem i ignorując fakt, że na
dworze leje wyszedłem trzaskając bardzo mocno drzwiami wejściowymi.
Nie ocenia się książce po okładce, prawda? Więc dlaczego
oceniłem tą rudą dziewczynę, chociaż jej kompletnie nie znam? Nigdy taki
nie byłem, nie oceniałem po wyglądzie, ale trzeba przyznać szczerze,
kariera idola milionów nastolatek zepsuła mnie. Zniszczyła każdego z
nas, nieważne jakbyśmy zaprzeczali, takie są fakty. Już nigdy nie
będziemy tacy jak przed światową sławą. Smutna najprawdziwsza prawda.
Szedłem już dość długo, będąc jedynie w bluzie, mając nasunięty kaptur
na głowę. Poczułem burczenie w żołądku i dotarło do mnie, że najzwyklej
na świecie jestem głodny. Fakt, nie zjadłem nic w domu, bo bezpodstawnie
na mnie naskoczono. A żeby cię Piekło pochłonęło Malik.
Podniosłem głowę i zauważyłem mała knajpkę, w której na
pewno będzie coś normalnego do zjedzenia. Wszedłem do środka, ściągając z
głowy kaptur i otrzepując moje loki, zawsze tym samym gestem. Każdy z
naszej "cudownej" piątki miał jakiś tik nerwowy, i nie potrafiliśmy się
tego pozbyć. Rozejrzałem się, ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi, gdyż
było wewnątrz naprawdę sporo ludzi. Podszedłem do lady i uśmiechnąłem
się do kobiety stojącej po drugiej stronie.
- Co podać kochaneczku?
- Poproszę tę kanapkę, oraz mocna kawę. - Odparłem serwując kobiecie
uśmiech numer sześć "cześć, mogę cię zjeść?". Starsza kobieta zaśmiała
się, i nie dając się wyprowadzić z równowagi podała moje zamówienie.
Odebrałem je i dając pieniądze rozejrzałem się po jasno oświetlonym
pomieszczeniu i wtedy zauważyłem ją. Siedziała sama przy stoliku pod
ścianą, koło jej nogi leżała duża torba podróżna, a w ręku trzymała
kubek z parującym napojem. Na ramiona kaskadami opadały jej delikatnie
brązowe, falowane włosy, a i miała niesamowitą urodę. Nie taką jak Anna,
ale prawie.
- Przepraszam, mogę się dosiąść? Nigdzie nie ma miejsca... -
Powiedziałem po cichu, a ona jakby wyrwana ze swoich myśli spojrzała na
mnie swoimi błękitnymi oczami. Miała naprawdę śliczne oczy, w których na
pewno nie jeden już się utopił.
- Ależ oczywiście, proszę bardzo. - Odezwała się również cicho.
Posadziłem swoje szanowne cztery litery i biorąc łyka napoju przyjrzałem się jej znad kubka.
- Nie jesteś stąd, prawda? - Spytałem. I nawet nie musiała odpowiadać, to było widać po wszystkim. No i po akcencie.
- Oczywiście, że nie. Jestem z Polski. - Odparła, delikatnie
wysuwając brodę do przodu, jakby chciała zaraz odeprzeć mój atak.
Przyjrzała się mojej twarzy i po chwili jej oczy delikatnie się
rozszerzyły. - Ale za to Ty jesteś stąd. Sławny Harry Styles, jak
mniemam. - Odparła spokojnym tonem.
- Zgadza się. A Ty to...? - spytałem.
- Julia Tomaszewska z Polski, Twoja fanka jak i całej pozostałej
reszty. - Odparła nadal spokojnie, popijając kawę z kubka. Jej chłodny
stosunek do mnie naprawdę mi imponował. Mimo, iż, jak samo mówi, jest
naszą, ekchym: MOJĄ, fanką, nie piszczy, nie mdleje, nie wrzeszczy. Chrząknąłem cicho ściskając delikatnie jej dłoń.
- I od razu mówię, że nie jesteś pierwszą Polką, którą znam. Nawet z
dwiema ostatnio ciągle przebywam. - Odparłem spokojnie ponownie
zanurzając wargi w gorącej kawie.
- Doprawdy pasjonujące. - Mruknęła pod nosem. Spojrzałem na nią i
uśmiechnąłem się szczerze. Po chwili i ona odwzajemniła mój uśmiech.
Rozmowa sama się jakoś potoczyła. Rozmawialiśmy tak cały ranek, aż w
końcu wybiła godzina czwarta popołudniu, więc w moim przypadku
wypadałoby zmyć się do domu, prawda? Zacząłem się zbierać, gdy
zauważyłem, że ona nawet nie wstaje.
- Nie idziesz do jakiegoś hotelu czy coś?
Spytałem uprzejmie, bo przecież jestem dżentelmenem to i
mógłbym pomóc jej z tą torbą, prawda? Roześmiała się cicho, ale jakby
odrobinie żałośnie.
- Poszłabym gdyby nie to, że niezbyt mnie stać by mieszkać w hotelu.
Przyleciałam tu pod wpływem impulsu i za bardzo nie wiem gdzie się
podziać. - Wyszeptała cicho, jakby do siebie, a mi do głowy wpadł
niesamowity pomysł. Skoro Malik przyprowadził do nas od razu dwie
dziewczyny, to co komu robi jeszcze jedna? Najwyżej wyniosę się do Boo
spać, jak za starych czasów.
Spojrzałem na nią, uśmiechając się jak psychopata z horroru.
- Moja propozycja może wydawać się Tobie dziwna i niestosowna,
ale... Chcesz może przenocować w domu One Direction, dopóki sama nie
znajdziesz sobie jakiegoś lokum? Od razu mówię, że będziesz mieć
towarzystwo w postaci dwóch dziewczyn z Twojego kraju. - Powiedziałem
parę słów, a ta od razu uradowana skoczyła w moje ramiona, całując mnie w
policzek i mówiąc nabożne "DZIĘKI". Chyba polubię rolę tego
miłosiernego w zespole. Serio.
Długo to nie trwało, i po tym jak szybko zapłaciłem i
wziąłem na ramię torbę Juli wyszliśmy z knajpy. Może jakieś dziesięć
minut potem znaleźliśmy się w domu. Przekroczyłem próg, i od razu
rzuciło mi się w oczy, że w pokoju przebywały jedynie dziewczyny, a wraz
z nimi Liam i Louis. Nigdzie nie było pozostałej dwójki, która rano
mordowała się wzrokiem.
- Siemanko wszystkim! - Krzyknąłem od progu. Wszyscy zwrócili na
mnie swoje oczyska. Chociaż, według mojego skromnego zdania, większą
uwagę przykuła drobna brunetka, stojąca po mojej lewej stronie. Obie
dziewczyny spojrzały z szokiem na towarzyszącą mi Julkę, a i ja
dostrzegłem na twarzy rudej głęboką nienawiść. Co prawda było widać to
przez chwilę, ale jednak. Czyżby się znały?
Brunetka spojrzała na dziewczyny i uśmiechnęła się z radością i po chwili przywitała się z nimi.
- Hej Liz, hej Ane, co tam u was słychać?
_________________________________________
I jest już siódemka, z której jestem niezmiernie dumna!
Po pierwsze, chciałam wam podziękować: Ponad 2000 odwiedzin - wow jesteście cudowni! Wielkie: THANK'S 4 EVERYONE!, wiem, że to może nie tak wiele, ale dla mnie to jest jednak COŚ. Po za tym ten kolos powyżej ma 2926 słów. Szał. Staniki latają xD.
Po drugie, mam twittera i jeśli ktoś chciałby być przez niego informowany: podać swój. Ewentualnie "ćwierknąć" do mnie na @sourisik , i po sprawie :D
Po trzecie! Rozdział w całości dedykuję:
Peppermint - Za nasze rozkminy, za nasze nocne rozmowy, za to, że jesteś, piszesz i ogólnie bo cię lubię, o!No i nasze teksty ♥
Po czwarte: już nie tak ważne jak powyższe zdania, ale... mam płytę. Nareszcie. Jaram się nią jak pochodnia! No i zmieniłam po raz kolejny szablon xD Sama! mrrr *_*
Ach no i najważniejsze! Proszę WSZYSTKICH chętnych, którzy CHCĄ OTRZYMYWAĆ powiadomienia o nowych rozdziałach wpisać się TUTAJ - pod tym linkiem.
Konfrontacja Malik Horan Styles jest wybitnie opisana. Zaskoczyłaś mnie odrobinę przebiegiem tej akcji. Ale gdy Harry podszedł do ładnej dziewczyny, pomyślałam "No tak, cały Styles. Louis'a nie ma, to szalejemy." Nie wiem za bardzo w co pogrywa Niall. Niby leci na Elizę, a z drugiej strony zachowuje się jak dupek. No takiego Horanka to ja się nie spodziewałam.. ale podoba mi się! I ta wzmianka o trójkącie, no cudo. Rozdział jest genialny. Jestem z Ciebie niesamowicie dumna! Czekam na opisy kolejnych sytuacji. Jestem taka ciekawa, jak wszystko się potoczy. No i ten przyjazd Julki. Papka z mózgu <3 A dedykacja? Szczerze się jak głupol. Dziękuję Ci, jesteś niesamowita. Aww, to ci dopiero wspaniała noc..
OdpowiedzUsuńNajpierw droga Souris, muszę Cię opierdolić za godzinę dodania postu. Wiesz jak ja się poczułam, kiedy zobaczyłam na Twitterze w telefonie powiadomienie, a nie miałam możliwości wejścia na komputer?! Cud, że jakoś przespałam tę noc. Ale dobra, starczy tych problemów biednych nastolatek, czas napisać jakieś opinie: Zayn się zadurzył. Widać to na kilometr i niech mi nikt nie próbuje wmawiać, że tak nie jest. Jak ty to ujęłaś ostatnio... "Słodzio?" Tak! Jego uczuciowe rozkminy na temat Liz i Niallera są takie słodzio! A Nialla nie ogarniam. Serio. Ni to ciągnie go do Elizy, a tu jest takim wrednym sukinsynem, że hoho. Ale kurde, nie powiem, jara mnie w takim wydaniu. Kociak ma własne zdanie :D No i uwielbiam też wersję: Harry-Porozstawiam-Was-Po-Kątach-Styles. Ale widać też, że dostał syndromu Horana, bo sobie narobił uprzedzeń do Ane, a nawet jej dobrze nie zna. Zdziwiłam się na pojawienie się Julii, bo nie polubiłam jej za bardzo w początkowych rozdziałach, jednak teraz jakoś wkradła mi się do serca z tym swoim dystansem. I to nerwowe oczekiwanie, kiedy się wzajemnie rozpozna z pozostałą dwójką dziewczyn :D I ta nienawiść ze strony Ane. I tak, lubię Julkę ale jestem Team Ane :D
OdpowiedzUsuńCóż, więcej nic mądrego raczej nie ukulam, więc życzę weny i nie mogę się doczekać ósemki i mam nadzieję, że też będzie taka długa, no :D
świetny rozdział ! zaskoczył mnie akcja pod koniec. strasznie wkurzyłam się że to Julka :D rozdział jak już pisałam zarąbisty ! nie mogę się doczekać 8 !
OdpowiedzUsuńZacznę od dupy strony, ok? Tzn. od końca. JULKA?! WTF kurwa?! Nie lubię tej oto tu pani, kto jest za niech podnosi łapkę w górę przed monitorem! Harry...oj Harry, Harry, Harry... powinieneś dostać całkowity wpierdolik, i teraz ze mną jest źle S! Mówiłam ci to...mówię do postaci w Twoim opowiadaniu.
OdpowiedzUsuńI one question - dlaczego ta Julka lubi mnie!? Ane znaczy się mnie, ale mogę się czuć, że to ja. niach.
To teraz skoro już wyżyłam, mniej więcej, swoje emocje i takie tam przechodzimy do początku. Niall, człowieka nie rozumiem kompletnie! Tu mu się Elizka podoba, a tu się tak do niej zwraca. Niech on się zdecyduje, bo takim zachowaniem raczej sobie nie pomoże, prędzej Zayn na tym skorzysta.
Oj, Zayniątko nam się chyba zauroczyło. Mogłabym rzec, że nie CHYBA, ale NA PEWNO. I nie wiem czy to dobrze, czy też źle. Z jego perspektywy nie najlepiej, w szczególności, że Elizka woli blondynka.Doprawdy miłosny trójkącik tutaj będzie.
No to będzie się działo...
Ich kłótnia jest opisana WSPA-NIA-LE, muszę ci to częściej powtarzać! Biedny Hazza jeszcze mu się oberwało ;c Ale co racja to racja mógł nie wciskać tam swojego małego noska.
No jako, że moja elokwencja poszła się je*ać jak zdążyłaś pewnie zauważyć na samym początku, powinnam już kończyć, ale... DLACZEGO JULKA?! -.-'
Będę to sobie przeżywać w ciszy i spokoju, jednak jedno zdanie zacytuję, pozwó o pani " (...) miała niesamowitą urodę. Nie taką jak Anna, ale prawie."
<33333333333 lov. Ten moment zaliczam do mych ulubionych. Kończę sobie w spokoju i idę zagrać w moją zacną gierkę na napadanie czyiś zamków i takie tam bzdury.
Team Ane rządzi, łip! Narazicho Muflonku! <3
Niall - mała wredota, ale słodka mała wredota ^^ mam nadzieje, że zmieni swoje zachowanie dość szybko i w sumie to za bardzo nie pasuje mi do El. El i Zayn to by było dobre według mnie. Zobaczymy co ty tam wymyślisz :D i ta Julka -,- o gasz, obyśmy ją szybko pożegnały. A by miała beke gdyby sie jeszcze zaprzyjznily wszystkie razem. i własnie ! Nie rozumiem czemu Harry jest taki uprzedzony do Ann. W czym mu zawiniła ? ;)
OdpowiedzUsuńuwieeeeeeeeeelbiam twój styl pisania! z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i nigdy się nie zawodzę! c:
OdpowiedzUsuńu mnie jest już ósemka ;)
OdpowiedzUsuńhah, u mnie dziewiątka ;)
OdpowiedzUsuńjeee.... Jakie fajne ! :D
OdpowiedzUsuńBaardzo mi się podoba <3.<3
będę wpadać na pewno . ;D
i u mnie rozdział 26 na tym blogu, co sie zareklamowałaś a zapraszam też do drugiego bloga . :)
ja chcę następne! To jest świetne ! ;3 : *
OdpowiedzUsuńjestem ślepa i mam sklerozę, albo zmieniłaś wygląd? Wybacz, że piszę z anonima, ale jestem nie na swoim kompie. CookieChum
OdpowiedzUsuńzmieniłam to-to różowe na to-to niebieskie, więc w teorii zmieniłam, a w praktyce nic się takiego nie stało :D
Usuńrozumiem :D
Usuńsuper, nie mogę się doczekać następnego ;3
OdpowiedzUsuń