niedziela, 5 sierpnia 2012

Jedenaście.



Eliza

            Zapewne nie raz każdy z was miał fazę największego, że tak powiem, wkurwienia, prawda? Jest to czas w którym można zabić druga osobę i czuć przy tym jedynie przyjemne uczucie. Tak było i w moim przypadku. Na początku dzień naprawdę był piękny. Poszłam sobie na lody z Liam'em i Julką, a suma sumaru byłam sama z Daddy'm. W momencie gdy tylko przekroczyłam próg domu poczułam się jak w przedziwnej grotesce. Ane była roztrzęsiona i chyba nie ogarniała niczego. To dość niecodzienny widok, ale nie wnikajmy. I tak mi powie, potrzeba jedynie czasu na to. Gdy tylko dowiedziałam się, iż Malik nadal siedzi w swoim pokoju, poczułam pierwszą falę mojego zdenerwowania. Powstrzymując Payne'a od zbrodni, sama udałam się do Zayna, chociaż to chyba nie najlepszy pomysł.
            Weszłam bez pukania - warto zauważyć - do pokoju Mulata. Pierwsza rzecz jaką zrobiłam, nawet nie spoglądając na chłopaka, było wyłączenie tego czego on słuchał. Mi w ciągu minuty pękała głowa, a on co? Leżał i nie kontaktował ze światem. Podeszłam do niego powoli, bo może nie żył? Nie no taki kiepski żart. On gapił się w sufit i mamrotał sobie coś pod nosem.
    - Zayn? - Spytałam siadając na brzegu łóżka. A może rzeczywiście miał on problemy psychiczne? I może potrzebuje iść do specjalisty? Tylko dlaczego to ja się nim zajmuję? - Człowieku co ci dolega?
            Spojrzał mało przytomnie na mnie, ale uśmiechnął się szeroko. A raczej wyszczerzył się tak jak pozwoliło mu jego pijacki odruch.
    - O, Eliza. A wiesz, ze muszę coś ci ważnego powiedzieć? - Spytał przekrzywiając głowę w jedną stronę. W tej chwili przypominał mi szczeniaczka, który czeka na smakowity kąsek ze stołu. Zaprzeczyłam ruchem głowy, dając znak, ze nie wiem co chciałby mi powiedzieć. On usiadł i chwycił moją rękę. Poczułam się odrobinę nieswojo, gdyż nienawidziłam cielesnego kontaktu z kimkolwiek, ale... zrobię wyjątek. Ten jeden jedyny raz.
    - El, wiesz co? Mam geja... gejaja... gujj... kurwa! Zajebisty pomysł! - Wykrzyknął podekscytowany Malik. I ja mimo tego, że wątpiłam w genialność owej idei zachęciłam go do dalszego mówienia.
    - Wiesz co? Ucieknijmy razem! Tylko ty i ja! Na jednorożcu! I zamieszkamy na końcu tęczy, dobrze? Albo na chmurce, nie jestem pewny co jest lepszym rozwiązaniem. Wydaje mi się, ze chmurka, co ty na to?
           Z całych sił starałam się nie roześmiać. Naprawdę. Pijany człowiek, a szczególnie facet, to często dość zabawny osobnik. Zachowałam pełną powagę i patrząc w te zamglone, naprawdę śliczne, oczy odpowiedziałam:
    - Wybacz, ale bez adwokata nie odpowiem na to.
    - O! To ja wiem! Zamieszkamy wewnątrz bańki mydlanej! Tak, to jest genialny pomysł.
            Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
    - Z czego się śmiesz? - Spojrzała na mnie podejrzliwie, przechylając się w moim kierunku jeszcze mocniej. Wytarłam wierzchem dłoni łzy, które znalazły się w kącikach oczu.
    - Z niczego, sunshine, ale wiem jedno, jeśli zaraz nie wyjdziesz z pokoju i nie zaczniesz żyć, zrobię ci krzywdę. Mówię poważnie - powiedziałam całkiem serio. On spojrzał w moje oczy, a ja poczułam się jakbym traciła cząstkę siebie.
    - Wiesz, muszę ci coś ważnego powiedzieć. Ale nie wolno ci się śmiać!
    - Obiecuję. Słucham.
    - Kocham cię.
    - To świetnie, czekaj... co?! - Krzyknęłam. Zaraz co ON powiedział? Niech on to powtórzy. Spojrzał mi hardo w oczy, i mimo tego, że wiedziałam iż jest pod wpływem, wiedziałam, że mówi najszczerszą prawdę. Bo przecież pijany człowiek wypowiada myśli trzeźwego, prawda?
    - Kocham cię. - Zayn powtórzył ostatnie dwa słowa, a ja poczułam jak mi się usuwa grunt pod nogami.
    - To przestań.
            Odparłam jak najbardziej chłodno. Nie bacząc na to, że on nadal trzymał moją rękę próbowałam się wyrwać z jego uścisku i udać się do 'siebie'. Biorąc pod uwagę fakt, że on jest facetem, a ja mam tyle siły co ślimak na sterydach wszystko zakończyło się fiaskiem. Trzymał mocno mnie za rękę, prawdopodobnie za chwilę stracę w niej czucie, ale nie o to chodzi. Jego uścisk był na tyle śliny, że jedynie co wywołał u mnie to gniew. Spojrzał na mnie wściekły, ale to jedynie wzmocniło mój stan.
    - Wypuść mnie Malik, albo pożałujesz. - Syknęłam przez zęby patrząc ze złością na niego.
    - Pfff, chciałabyś. - Warknął, jakby był trzeźwy.
            Oj Zayn, Zayn... nikt ci nie mówił, że nie wolno bawić się ogniem, bo można łatwo się sparzyć?




Ane

            Gdy tylko dwójka przybyszów zniknęła, na schodach poczułam się odprężona. Teraz ja nie mam żadnych problemów, i nie muszę się o nic martwić. A, że karma to złośliwe zwierzę, po chwili usłyszałam wrzask i niedługo potem tupot dwóch par nóg. Czyżby dalszy ciąg show pod tytułem "Spokojny dzień w domu One Direction"? No w ogóle bym się tego nie spodziewała.
            Zobaczyłam Liama i zakrwawionego Harry'ego. Aż tak ostro się zabawiali? No kto by przypuszczał...
    - Co się stało, Styles? - Spytałam cicho racząc swoje wargi w soku, który wlałam przed momentem do szklanki. Harry spojrzał na mnie jakbym zabiła mu kogoś z rodziny. Jak słodko.
    - Wpadłem na ścianę. - Warknął jedynie Curly, na co Liam prychnął pod nosem. Nie mogłam się powstrzymać i zachichotałam.
    - Och, na serio? To dlatego, on patrzy na ciebie jak na psychopatę, a Horan właśnie wyszedł z domu? Bardzo agresywna ta twoja ściana.
            Powiedziałam ironicznie uśmiechając się przesłodko. Styles spojrzał na mnie z taką nienawiścią, że przez moment zastanawiałam się, czy możliwe jest iż mi walnie. Tak po prostu. Jego oczy ciskały takie złowrogie błyski, że gdyby był bazyliszkiem mogłabym już być martwa. Widziałam, że chciał mnie uderzyć, ale rozmyślił się. Stałby się damskim bokserem, a tego nawet on nie mógłby znieść. Nie uderzy mnie. Nie uderzy, prawda...?
           Podszedł do mnie i spojrzał z wściekłością w moje oczy, a po chwili wyszeptał mi do ucha bardzo złowrogie słowa.
        - Pamiętaj Ane, że mieszkasz u mnie i żyjesz na moich zasadach. Radziłbym uważać na niektóre słowa, bo to może skończyć się bardzo nieprzyjemnie. - Mówił cicho wprost do mojego ucha.
            I nie wiem czy specjalnie czy przypadkiem, ale jego usta delikatnie muskały moją małżowinę uszną. Poczułam przyjemne dreszcze, mimo tego wiedziałam, że ma racje. Ma cholerne prawo mówić do mnie w ten sposób, gdyż przebywam na "jego" terenie. Po chwili on wyszedł z kuchni, a po chwili usłyszałam trzask zamykanych drzwi od pokoju na górze. Tutaj chyba nikt nie umie normalnie zamykać drzwi, prawda? To przecież takie skomplikowane.
           Spojrzałam na Liama, który wyglądał jak kwiat lotosu. Nie. Wróć. Wyglądał jakby powtarzał sobie w myślach formułkę "jestem kwiatem lotosu na tafli spokojnego jeziora". Tutaj chyba wszyscy są na dragach, albo odwiedzają dyskretnie psychologów. Każdy z nich, razem i z osobna, jest tak samo popieprzony, ze razem tworzą mieszankę wybuchową. Czasem tylko, gdy nieodpowiednio się ich zmiesza, potrafią naprawdę sprawić, ze każdy chce się znaleźć tysiące kilometrów dalej od nich. Podejrzewam, że wszyscy mają tutaj permanentny okres przed miesiączkowy. Podenerwowani, ironiczni, złośliwi...
    - Mój Boże, z kim ja muszę mieszkać?! - Westchnął Liam, a ja spojrzałam n niego. Pocierał dłońmi skronie i wyglądał na naprawdę zmęczonego całą tą farsą. No ale, kto by nie był?
    - Wiesz... ty z nimi też pracujesz. - Powiedziałam cicho. On tylko zrobił bardziej zrezygnowaną minę.
    - Ty naprawdę nie umiesz pocieszać, wiesz? - Powiedział w moim kierunku uśmiechając się delikatnie. - Nie kopie się leżącego, na Boga. Dobra robię wypad z tego domu wariatów, bo nie mam ochoty znów szargać swoich nerwów. Na razie!
            Powiedział na wydechy Payne, a ja jak zawsze zrozumiałam tylko połowę jego wypowiedzi. Ten Brytyjczyk ma to do siebie, że mówi z prędkością światła, a do tego ten akcent. To naprawdę może być irytujące, ale na swój sposób jest słodkie.
           Odłożyłam szklankę na pulpit za mną i ruszyłam zobaczyć jak sobie radzi Elizka i czy czasem nie potrzebuje mojej pomocy. Super Ane, zawsze pomoże! Ale tylko przyjaciołom ma się rozumieć. W momencie gdy dochodziłam do schodów usłyszałam ciche chrząknięcie od strony salonu. Zerknęłam w tamta stronę by po chwili tego  żałować do końca pobytu w Londynie.
            Na kanapie siedziała bezczelnie Julka i przyglądała się mi ze złośliwym uśmiechem. Wspominałam może, jak bardzo jej nienawidzę?
    - No proszę któż tu się pojawił w domu. Co londyńskie powietrze nie służy twoim włoskom? Och jakże mi przykro. - Powiedziałam ironicznie, po to tylko by wiedziała, że może iść sobie w cholerę.
    - Nie złość się kochana, bo złość piękności szkodzi... och wybacz! Tobie to już raczej nic nie zaszkodzi. - Odparła z bezczelnym uśmiechem, a ja poczułam, ze zaraz rozerwę jej aortę. Ciekawe czy komuś by to przeszkadzało? No i najważniejsze: czy ona coś by poczuła? To w końcu jedynie maleńka aorta, która kontroluje przepływ krwi, ale kto tam na to patrzy? Jedna aorta w tę czy we w tą...
    - Dziecko, czy Ty masz jakiś problem emocjonalny? Jak tak to zabieraj swoje grabki, wiaderko i łopatkę i wypierdalaj z tej piaskownicy. Dobrze wiesz o co mi chodzi. - Warknęłam ze złością. Nawet Styles nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi tak jak ona.
            Julka wstała i podchodziła do mnie wolno, jak spłoszone zwierzę.
    - Ane nie udawaj, ze nie wiesz. Wiem, że byłaś z Kubą. Wiem, że zależy ci na Loczku tak jak na nikim innym. Wiem też, że mnie nienawidzisz. Nie jestem głupia... Swoją drogą zapomnij o Brytyjczyku. On będzie mój. - Warknęła mi w twarz. Boże jaką ja mam idealną okazję by napluć jej w tą fałszywą twarzyczkę. Ale nie ja. Jestem miła, kulturalna i nie przeklinam.... ychy. Dobry żart, kolejny poproszę.
    - Słuchaj, ty fałszywa, zołzo. Nic mnie nie obchodzi co Ty wiesz, a czego nie wiesz, ale spróbuj tknąć swoim grubym paluchem jego, to jak matkę kocham, zniszczę cię. - Powiedziałam do niej cicho.
            Uśmiechnęła się złośliwie.
    - Ktoś tu jest zazdrosny.
            Prychnęłam pod nosem.
    - Chciałabyś. Wątpię by chciał się wiązać z taką, wybacz za takie określenie, ale naczelną kurwą jaką jesteś. To nawet ja mam więcej honoru, i nie odbijam nikomu partnerów. Sama pod sobą kopiesz dołek Tomaszewska. - Brunetka prychnęła pod nosem. Doskonale wiedziałam, że nienawidziła gdy ktoś do niej mówił po nazwisku. Spojrzałam na nią z pogardą hamując się ostatkiem sił, by jej nie zabić. Chciałam ją wyminąć i kontynuować to co zaczęłam, czyli pójście do Elizy, ale ta Julka wszystko mi to utrudniała.
    - Ane, ty pusta idiotko. Mówiąc o 'kurwieniu się' masz na myśli mnie czy siebie? Wybacz, ale to TY masz gorszą opinię niż ja. I jeśli będę chciała pobawię się loczkiem czy tego chcesz czy nie. - Warknęła złośliwie w moją stronę. Odwróciłam się w jej kierunku patrząc z nieskrywaną nienawiścią na nią.
            Zaraz. Ktoś. Tu. Zginie. Kurwa.
    - Zresztą, wątpię by ktoś jaki jak on chciałby spać z taką dziewczyną jak ty. Dziewczyna z kryminalną przeszłością, kto by taką zechciał, co? 
            Powiedziała cicho patrząc na mnie z mściwą satysfakcją. Doskonale obie wiedziałyśmy, co miała na myśli. Jeden błąd, który ciągnął się za mną nieskończenie długo. I będzie się tak nadal ciągnął. Przekroczyłaś granice mojej równowagi duchowej, zdziro.
            Wydałam z siebie wściekły ryk i po chwili rzuciłam się na brunetkę. Zaczęłam j ą drapać, ciągnąc za włosy i rzucałam co chwilę mało przyzwoitymi inwektywami. Miałam ochotę posmakować krwi wroga. A, ze napatoczyła się ona, to dla mnie lepiej. Nie pozostawała mi dłużna i już po chwili poczułam, jej pazury na moim policzku. Ty wredna mendo! Podrapałaś mnie! Chciałam jej skręcić kark. Chciałam napluć jej w twarz. Chciałam ją zabić! Ale nie, bo ktoś mnie musiał od niej odciągać! CZY JA SIĘ, KURWA,  PROSIŁAM O TO?! Nie!
    - ANE PRZESTAŃ, ZROBISZ JEJ KRZYWDĘ! - Usłyszałam wrzask Louisa. W tej chwili naprawdę mnie to nie obchodziło, że to Tommo mnie od tej zdziry odciąga. Nie obchodziło mnie to.
    - JA TEGO WŁAŚNIE CHCĘ! - Wrzasnęłam nadal starając się wyrwać z silnego uścisku Tomlinsona. Spojrzałam jak Scarlett pomaga wstać z podłogi Julce. Przestałam się wyrywać. - Mógłbyś mnie puścić? - Warknęłam cicho. Lou spojrzał na mnie z ukosa, nadal trzymając w swoich ramionach.
    - A będziesz grzeczna?
    - Tak tato.
            Odparłam potulna jak baranek. Gdy tylko Lou mnie puścił otrzepałam się, poprawiłam włosy i patrząc z jawną pogardą na Julkę powiedziałam po polsku:
    - Lepiej nie wchodź mi w drogę, Tomaszewska, bo następnym razem nie skończy się to dla ciebie tak dobrze jak dziś. Ja tylko grzecznie ostrzegam.
            I wyminęłam pozostałą trójkę chcąc wreszcie dojść do Elizy. Jednocześnie zastanawiał mnie fakt. Czy tutaj wszyscy mają syndrom Superman'a? Weszłam szybko na piętro, przyciągana dziwnym uczuciem podbiegłam do pokoju Malika. Prawdopodobnie nie wyglądam za dobrze, i jest wysokie prawdopodobieństwo, że mam siniaki na ciele, ale kogo to obchodzi? Weszłam szybko do pokoju Mulata. Momentalnie mnie włączył się pierwiastek Super-Hero.



Eliza.

    - Eliza, Ty nic nie rozumiesz!
            Sapnęłam zniecierpliwiona. Ja nic nie rozumiem?! No to chyba jakaś kpina. Chciałam uciec z tego pokoju. A najlepiej z tego miasta. Chciałam wrócić do kraju, do Polski. Ale nie. Nie ja. Jestem pieprzoną masochistka i trzymam się na miejscu mimo bólu.
    - Nic nie rozumiem? Malik, kurwa mać, weź ty się ogarnij! Wpierw kłócisz się ze swoim najlepszym przyjacielem. Następnie w obronie przed światem chowasz się w swoim pokoju jak pospolity tchórz. To nie byłoby takie tragiczne, gdyby nie to, ze urżnąłeś się jak świnia! Jesteś niepoważny, chory psychicznie i jeśli JUTRO nie wyjdziesz stąd to... to...
            Spojrzał na mnie z kpiną, a ja znów nabrałam ochoty by poczuć po raz kolejny smak tych ust. Nie, Elizo weź ty się zachowuj. Wystarczy, że uganiasz się za jedną pieprzoną gwiazdką, prawda? Prawda.
    - To co? Nie mogę cię kochać?!
    - A rób co chcesz, tylko mnie puść!
            Zaczęłam się wyrywać. Czułam wręcz jak zaczynają mi się robić siniaki na ręce, wiedziałam co zrobić by ja zatuszować. Mimo, że obiecałam sobie, iż nigdy więcej tego nie zrobię, jestem zmuszona do tego. Robiło mi się na przemian ciepło i zimno i czułam, ze zaczynam drżeć jak w febrze. Pomocy?
    - PUŚĆ JĄ MALIK!
            Za moimi plecami rozległ się krzyk Ane. Zayn puścił moją rękę i spojrzał zrezygnowany w stronę rudej. Boże, dziękuję ci za nią.
    - Czyś ty zgłupiał do końca?! Ile Ty masz lat człowieku? Pięć czy dziesięć?
    - Mam dwadzieścia trzy lata. - Burknął pod nosem.
    - No chyba nie. Dobry żart, następny poproszę! Zachowujesz się gorzej jak dzieciuch nie patrząc na to, że robisz wszystkim wokół krzywdę. Laska cię opuściła? Tez mi problem. To nie twoje zmartwienie, tylko kolesia z którym teraz jest. Swoją drogą, trudno ci znaleźć jakąś chętną? Z tym ciałem, wyglądem i będąc tym Malikiem? Człowieku, masz czas do jutra i radziłbym ci się ogarnąć. A jeszcze raz zauważę, że robisz coś nie tak. To przyjdę i spuszczę ci łomot tak jak zrobiłam to Julce. - Warknęła cicho Ane, a mi na koniec jej rozmowy rozszerzyły się oczy. Pobiła się z Julką? No proszę. Czemu w ogóle nie jestem zdziwiona...?
            Patrząc na Zayna, nie odzywając się ani słowem, wyszłam z tego pokoju i udałam się wraz z Ane do niej. Coś czuję, ze obie będziemy miały długa pogadankę w nocy.





________________________________________

            No i jest 11stka. Wybaczcie, ze dopiero teraz, ale wena jakoś mi uciekła. Podobają mi się niektóre teksty w opowiadaniu. I gdzieniegdzie są rozmowy, sytuacje z mojego prawdziwego życia. I wybaczcie za błędy, które na pewno są, ale równocześnie 4 osoby domagają się rozdziału. Potem poprawię!
             I ogromniaste MASSIVE THANK YOU za ponad 5 000 odwiedzin. Jestem taka szczęśliwa!
             Anyway: Założyłam drugiego bloga, z Ziall'em, tak dokładniej FINAL-SOUFFLE zapraszam serdecznie.
            Będę wdzięszna za każdy komentarz umieszczony pod tym rozdziałem. Buźka!

14 komentarzy:

  1. Kutfa, wszyscy się ze wszystkimi napierdalają gorzej niż w MMA. A tak poważnie, to jest dobrze - kocham tą scenę, jak Malik wyznaje jej uczucie. Mrr!
    "- Kocham Cie
    - To przestań"
    Tak samo mnie rozbawił tekst o piaskownicy, baaaardzo go lubię. No i Tommo taki bohater! Wow! Tak mi to nie pasuje do.. Pizdusia, jakiego mam ciągle w głowie.
    Weny myszata! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. dobra, ogarnęłam się. nie, jednak nie. LOL, ile tu się dzieje, umarłam <3 kocham takie popierdolone pozytywnie oczywiście rozdziały z dużą dozą wydarzeń :D
    "jestem kwiatem lotosu na tafli spokojnego jeziora" - no ryknęłam takim śmiechem, że o ja pierdolę kurwa mać i chuj xD też tak sobie powtarzam xD Liam, braciszku! :D
    tekst, który zacytowała Fetish też miażdży. dobry Malik nie jest zły. dobra El jeszcze lepsza. czekam na nn misiak <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaaaa pierdooolę! Ane się włączył kurna agresor i jakoś nie ma zamiaru się wyłączył. Ta dziewczyna RZĄDZI. Napisałaś tak ZAJEBISTY ROZDZIAŁ, że normalnie jakbym miała wyliczać, co mi się podoba, to bym do rana pisała ten komentarz. Niestety dziś nie upierdolę komentarza jak stąd na Marsa, bo jakoś nie umiem :(
    OIREGOOJIGMLGAPOGPAEKN - wewnętrzny bełkot, gdy Malik wyznał jej miłość. Potraktowała go nieco chłodnawo, ale cóż, on naprawdę ma się za kogoś kim nie jest.
    I bójka Ane z Tomaszewską, AWWW, miodzio. Jakbym była Ane, to też bym jej przypierdoliła i to nieźle. I na koniec bym wręczyła karnego kutasa za chujowy charakter.
    HARRY JEST ANE i KONIEC.
    I masz mi ich zejść ze sobą, bo jak nie, to sie policzymy.

    Okej, dobra. Ja już cicho siedzę. Pozdrawiam Cię cieplutko Sourisiu! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebistee!
    Ja po prostu nie mogę. To się tak dobrze czyta i jeszcze ta akcja. Cały czas coś się dzieje :D.
    A tak poza tym to już mnie zaczęła powoli wpieprzać ta Julka. Jeszcze jej tu brakowało. Niech się odwali od Harry'ego - no to były takie moje przemyślenia na temat tego wątku xD
    Już się nie mogę doczekać aż Zayn będzie trzeźwy :D
    No to czekam z niecierpliwością na następny.
    A w wolnej chwili luknij do mnie http://1dobrocilomojswiatdogorynogami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Okeeejjj zaczynamy "elokwentną" wypowiedź, S! xD
    Na wstępie mojej wypowiedzi jak już zapewne wiesz musze zjebać Pana Malika! Nosz ja pierdole.. oczywiście rozjebał mnie moment, który zacytowała ci już Fetish - nono Eliza <3
    Delikatne rozdwojenie jaźni tej pani jest bardzo miłe do czytania, rly. Najebany Malik to zdecydowanie ciekawy pomysł, a w szczególności dlatego, że nie mogłam przestać się śmiać gdy to wszystko czytałam. Ach te jego "genialne" pomysły.
    Jedźmy dalej i teraz pomówmy o MNIE , że tak to ujmę. No cóźż gratuluję ci kochanie moje za to, że idealnie opisujesz mój charakterek niach ♥
    "Bardzo agresywna ta twoja ściana. " - jebłam już jak czytałam to wcześniej <3
    Hazza mnie irytuje, normalnie Ane powinna mu wpierdzielić jak Julce, notabene! jeżeli mówimy już o pojedynku Julka-Ane to hahahahaa! kocham to *.*
    "-ANE PRZESTAŃ, ZROBISZ JEJ KRZYWDĘ!
    JA TEGO WŁAŚNIE CHCĘ! "
    awww, agresor.
    Choleraa, ten rozdział jest tak cudowny, że on wręcz ocieka zajebistością i w ogóle ta akacja i ohh wszystko. nie wiem skąd Ty bierzesz te niektóre teksty, ale normalnie duma mnie rozpiera, hejooop!
    Teraz będzie poważna rozmowa Ane-Eliza i nie mogę się doczekać 12 tak festfest jak jeszcze nigdy chyba , więc się tam streszczaj kochanie ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz odpisuję komuś w komentarzu: Teksty Malika o jednorożcach to rzeczywiście są moje rozkminy z przyjacielem. Nie, nie byłam pijana, byłam trzeźwa w 100%. Co się tyczy agresywnej Ane, to naprawdę nie wiem jak to zrobiłam ale napisałam jej "perspektywę" w ciągu 30 minut, czyli jak pisałam z tobą na gg... A co do rozmowy Ane-Eliza... wątpię by się ona odbyła. No i 12 za szybko się nie pojawi bo
      1. mam też drugie opowiadanie,
      2. za chwilę mam poprawkę z matury...

      Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania?

      Usuń
  6. suuuuuuper. <3
    http://livingwithonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Posądzę Cię o plagiat :P
    Aorta to mój, własny, uwielbiany przeze mnie tekst :P
    Bójka najlepsza! Chociaż ja od razu bym chwyciła za najbliżej znajdujący się ostry przedmiot i po sprawie :D taa, odzywają się setki godzin grania w Hitmana xD
    Streszczaj sie z kolejnym :P
    Co nie zmienia faktu, że jestem na Ciebie zła.

    OdpowiedzUsuń
  8. PS: Założyłam niedawno bloga który nie jest dosyć popularny ale uważam, że należy mu się trochę uwagi? Blog opowiada o siódemce przyjaciół którzy wciąż borykają się z nowymi problemami. Mam nadzieję, że zajrzysz. Było by mi bardzo miło :> http://lifeisacontinuousgame.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. To opowiadanie to jedna wielka rozróba! xD Ciągle się coś dzieje, bijatyki, rywalizacja, różne intrygi. Ten w tym ta w nim, jeden wielki miłosny labirynt. Ciekawe co będzie jak Malik otrzeźwiej, nie będzie mu za wesoło...Czekam na następny rozdział :)
    Zapraszam do siebie:
    http://you-and-i-and-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Na samym początku chciałam bardzo przeprosić, że komentuję dopiero teraz, ale mam odcięty internet i tylko na chwilę udało mi się wejść na neta.

    Chyba najbardziej podobała mi się perspektywa Ani xD Tak pobić Julkę? Oj nie ładnie ;pp Ale właściwie tej Tomaszewskiej należał się porządny łomot i mam nadzieję, że na jej ślicznej twarzyczce są teraz rozcięcia i siniaki xD
    A teraz Malik. Narżnął się i wyznaje miłość ;pp A Eliska co? Zamiast się cieszyć to jakichś spazmów dostaje xD

    Na zakończenie życzę weny przy kolejnych postach i pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  11. świetne. widać, że to co piszesz sprawia Ci radość. masz talent dziewczyno.
    dużo weny x

    jeśli masz chwilę to zapraszam do czytania i komentowania u mnie ( będę wdzięczna ). < 3
    http://secoond-face.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam nadzieję, że pod moją nieobecność wyskrobałaś nowy rozdział. Wchodzę, patrzę i aż się uśmiechnęłam! Pochłonęłam go bardzo szybko. Powiem tak: jeden wielki rozpierdziel. Wszyscy się leją, wyzywają.. no i Malik i jego 'kocham cię' like ittt! Coraz bardziej mnie zachwycasz, dosłownie wszystkim. Doborem słów, tym wszechobecnym poczuciem humoru i co najważniejsze, przebiegiem akcji. Wszystko dzieje się płynnie a ja wciaż potrzebuję więcej i więcej. Jestem ciekawa jak to dalej będzie z El i Malikiem. Wciąż myślę także o Stylesie i Ane, bo chyba powoli robi się gorąco. Dziękuję, że piszesz. Czekam z niecierpliwością na dalsze rozdziały. Kocham x

    OdpowiedzUsuń
  13. jejku na jak zwykle świetny, czekam na następny.;)

    OdpowiedzUsuń