sobota, 26 maja 2012
Cztery.
Eliza
Poruszałam się krokiem prostolinijnym, delikatnie przyśpieszonym, w kierunku miejsca pobytu Malika. Dzisiaj miałam mieć z nim kolejny wywiad, który miał mi się pomóc wybić. Mniejsza o to, że pewnie facet jest nie do życia. Od kilku dni, co noc, jesteśmy w innym klubie, a południami podróżujemy po Polsce. A raczej tam gdzie było dość blisko i łatwo było dojechać.
Ważne, iż dziś, jak co dzień zresztą, z nim na spokojnie porozmawiam. Miałam w torbie wszystko czego potrzebowałam. Od zeszytu po dyktafon, a na małej kamerce, pożyczonej oczywiście, kończąc. Domyślałam się, że będzie nie do życia, ale muszę dać radę. Jeśli zawsze dawałam, to dlaczego tym razem mam nie dać?
Bo wiesz, ze on z nocy nic nie pamięta. - Szeptał złośliwy głosik w mojej podświadomości. Ale... miał rację. Czułam się bezkarnie, bo żyłam w przeświadczeniu, ze tulenie się do kogoś jak i całowanie to nie jest jeszcze żaden związek. Westchnęłam delikatnie. Znów się oszukuję.
Miałam na sobie zwykły T-Shirt z koniczynką na środku. Krótkie spodenki i okulary na nosie - to był nieodłączny element od dłuższego czasu. Żar z nieba, był wręcz nie do zniesienia, ale przynajmniej można było się opalić. Najważniejsze to znajdować plusy w każdej sytuacji, prawda? A jak ich nie ma to należy przestać rozmyślać, bo inaczej może to się źle skończyć.
Weszłam do holu w hotelu i od razu swoje kroki skierowałam do pokoju Malika. Jadąc windą miałam dziwne uczucie strachu. Nie lubiłam małych pomieszczeń, a tym bardziej wind. No po prostu nie. Odetchnęłam z ulgą gdy winda dojechała na samą górę, a ja mogłam podejść do drzwi za którym znajdował się Zayn. Zapukałam i czekałam. Gdy nikt się nie odezwał, chwyciłam za klamkę. No tak. Oczywiście, jak zawsze, otwarte. Weszłam cicho zamykając za sobą drzwi.
W pokoju było duszno. Usłyszałam szum lejącej się wody zza drzwi od łazienki. Podeszłam do zasłoniętych okien, które momentalnie odsłoniłam i otworzyłam. Spojrzałam na pokój i stwierdziłam, że ja mam tendencję do tworzenia burdelu, ale on to zdecydowanie jest w tym lepszy ode mnie. Wzięłam się za ogarnięcie pokoju, bo i tak nie miałam nic do roboty.
Akurat poprawiałam łóżko gdy ktoś chwycił mnie w tali i przyciągnął do siebie. Nie wiedząc kto to, uderzyłam szybko łokciem w brzuch napastnika. Przyniosło to zamierzony efekt, gdyż chłopak mnie puścił, a ja się odwróciłam i zauważyłam skurczonego...
- Zayn? O mój boże! Wszystko okej? - Powiedziałam szybko. No w sumie kto inny to mógłby być jak nie on? - Przepraszam, przepraszam to niechcący...!
- Spoko. - Powiedział Zayn i uśmiechnął się słabo. - Cios Ty to masz, naprawdę...
- Przepraszam!
- A ja wybaczyłem... Jakie plany na dziś? - Zapytał przekrzywiając głowę.
- Jeśli nie masz nic przeciwko chciałabym dokończyć wywiad. Tylko ubierz się z łaski swojej, co? - Odpowiedziałam spokojnie. On pokiwał głową na znak zgody. Nie wiem czemu, ale jego nagi widok mnie nie peszył już. Jakbym się uodporniła na niego. Ale no cóż.. codziennie rano w sumie go widziałam takiego, więc nic nie może mnie zaskoczyć, prawda?
Włączyłam kamerę, ustawiłam na miejsce gdzie oboje codziennie siedzieliśmy, włączyłam dodatkowo dyktafon i wzięłam do ręki kartki i długopis. Miałam tam parę podstawowych pytań odnośnie jego osoby jak i całego zespołu.
Zaczął się kolejny wywiad...
Zayn
Gdy tylko wyszedłem z łazienki ujrzałem niesamowity tyłek Elizy. Podszedłem do niej i chwyciłem ją w tali, a potem ona mnie uderzyła. Nie zważając na ból zauważyłem w jej oczach chwilowy strach, a potem już tylko kazała mi się szykować do wywiadu.
Usiedliśmy oboje na łóżku skierowani twarzami do siebie. Z chęcią bym nie tylko siedział z Tobą na tym łóżku. Nie wiem czy wiesz, ale można wykorzystać je w bardziej cywilizowany sposób. Przygryzłem delikatnie wargę i usłyszałem powstrzymany jęk z jej strony. O widzę, że komuś to się podoba! Malik, na Boga, ogarnij się. Miała tatuaż na lewym nadgarstku, o który jeszcze nie spytałem. Nawet nie potrafiłem określić co tam się znajduje, gdyż zawsze na lewym nadgarstku miała bransoletki. Przyjrzałem się jej i spostrzegłem przyszykowane pytania na kartce. Westchnąłem dyskretnie. No to zaczynamy.
- Od razu mówię, że nie tylko ja będę zadawała pytania. Wasi stali fani z Polski mają ich naprawdę sporo. Wybrałam te najciekawsze, jesteś gotowy? - Spytała mnie, uśmiechając się delikatnie, a ja znów poczułem drgnięcie serca. Co się ze mną dzieje do cholery?!
- Jak zawsze jestem gotowy.
- Fani są ciekawi dlaczego zdecydowałeś się przylecieć właśnie teraz do Polski.
Powiedziała na wydechu. Spojrzałem w jej oczy i... no chyba nie wierzysz, że powiem ci prawdę. Nadal patrząc w jej oczy westchnąłem.
- Cóż, myślę, że jestem tu i teraz ze względu na to, że mam dopiero czas. Ciągłe wywiady, trasy koncertowe. Nie było czasu by pomyśleć o wolnym dla siebie, a gdzie dopiero o wyjeździe w pojedynkę.
- Właśnie, w pojedynkę. Nie tęsknisz za przyjaciółmi?
- Widzę ich średnio dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu. Czy tęsknie? Na pewno tak. W tych czasach internet pozwala mi na kontakt z bliskimi.
Zerknęła w kartkę. Jakie ty chcesz mi zadawać pytania kobieto?
- Co masz do powiedzenia na temat tego jakie więzi łączą cię z członkami z zespołu?
Spojrzałem na nią zaskoczony.
- Nie zrozumiałem, pytania, wybacz...
- Czy łączy cię coś z członkami z zespołu? Nie mówię tu o więzi przyjacielskiej czy o braterskiej. Mam na myśli między innymi to jak traktujesz... Niall'a. - Spytała, a ja usłyszałem delikatne drżenie w jej głosie.
- Traktuję go jak młodszego brata. W sumie traktujemy się tak wzajemnie... Wspieramy się dobrym słowem, czasem po prostu potrzebujemy się... przytulić. Nic więcej tu nie ma. - Odpowiedziałem, ale chyba niezbyt miło.
- Dobrze. Spokojnie. Gdy będziesz chciał przerwać wywiad wystarczy Twoje jedno słowo. To nie ma być tortura, to ma być zwykła rozmowa. - Powiedziała spokojnie uśmiechając się delikatnie. Nie wiem czemu, ale jej słowa jakby podniosły mnie na duchu.
- Przepraszam.
- Nic nie szkodzi. Mam kolejne pytanie... Co ci wiadomo, na temat rozpadu waszego zespołu?
- Plotki.
- W każdej plotce znajduje się ziarno prawdy.
- Ta plotka nie ma nic z prawdy. - Odparłem. Nie będę mówił nikomu, że nasz boys band się rozpada po tylu latach. Nawet jej. - Naprawdę. Mamy się świetnie, z tego co wiem, aktualnie mamy wakacje, a potem tworzymy następną płytę. - Jestem kłamcą i o tym wiem. Spojrzała na mnie podejrzliwie, ale się nie odzywała.
- Ale wiesz, ze każdy, że tak zacytuje "każdy powinien wiedzieć kiedy ze sceny zejść"? - Spytała. Chciałem ją udusić własnoręcznie, ale nie mogłem. Nie na "wizji". Spojrzałem jej w oczy. Kurde nie mam ochoty o tym mówić.
- Wiesz... kiedyś powiedziałem, że my nie mamy końca. Oczywiście wiem, że to nieuniknione. Zdaję sobie sprawę, że w końcu wszyscy będziemy szykować się do małżeństwa. Ale nie teraz. Póki co czujemy się młodzi. Wiesz w stylu tonight we are young. Zawsze będziemy w sercach i głowach naszych fanek i zawsze nasza przyjaźń będzie trwać. Tyle na ten temat. - Odpowiedziałem, starając się nie powiedzieć za dużo. Podniosła kąciki ust do góry.
- Mam kolejne pytanie. W sumie to prośbę od polskich fanek.
- Słucham cię z uwagą.
- Powiedziałbyś: "Kocham was, polskie directioners"? - Spytała. Uśmiechnąłem się. Spojrzałem w kamerę i powiedziałem, ślicznie po polsku jej słowa. - Dziękuję. Następne pytanie... Czy znajduje się gdzieś blisko Twojego serca przyszła pani Malik? - Spytała. Co miałem jej odpowiedzieć? Że owszem, ale znam ją zaledwie kilka dni?
- Wybacz, ale na to nie mogę odpowiedzieć. - Odpowiedziałem.
- Okej. Inne pytanie. Co myślisz w kwestii miłości?
Czy ty, ze mnie kpisz? Zadawaj inne pytania, z łaski swojej.
- Miłości? Cóż, to chyba najpiękniejsze uczucie jakie może połączyć dwóch ludzi. Jest to na pewno niezwykłe, a jeszcze bardziej podnoszące na duchu, gdy jest odwzajemniona. Kiedyś ktoś powiedział, ze kochać to niszczyć i być kochanym to zostać zniszczonym, ale...Chciałbym kiedyś kochać i być kochanym. - Odpowiedziałem szczerze.
- Doskonale! Kolejne pytanie... co zrobisz, gdy nastąpi to co nieuniknione, tak jak powiedziałeś sam przed chwilą? Rozumiesz gdyby wasz zespół zakończył swoją karierę?
- Ja... nie wiem naprawdę. Nie potrafię o tym myśleć. Ale chyba wyjechałbym z Anglii gdzieś, gdzie mógłbym wyluzować się, odpocząć. A następnie poszedłbym do szkoły.
- Szkoły?
- Dokładnie tak. Na naukę nigdy człowiek nie jest za stary. - Uśmiechnąłem się delikatnie. Odwzajemniła uśmiech.
Zapisała coś na kartce, a ja nerwowo oblizałem swoje suche usta. Podniosła wzrok i spojrzała mi w oczy, a mi zrobiło się przez moment gorąco. Czyżbym znalazł to czego szukałem od tak dawna? Nie jest w moim typie. Jest zbyt podobna do mnie. Nie to, że nie mam pociągu fizycznego do niej. Chodzi o to, że ona ma w sobie... coś.
- Mogę zadać kolejne pytanie?
Kiwnąłem twierdząco głową.
- Tak więc.. Czy kiedykolwiek, według ciebie, uderzyła ci sodówka do głowy? Wiesz, jesteś sławny. Miałeś jakieś kaprysy?
Spojrzałem na nią delikatnie zaskoczony. Czy miałem kaprysy? A kto ich nie ma w dzisiejszych czasach? Westchnąłem po raz kolejny tego ranka.
- Cóż... na pewno kiedyś miałem jakiś kaprys. Jednak nie sądzę, że życie "sławy" jakoś mnie zmieniło. Wewnątrz wciąż jestem tym samym chłopakiem z sąsiedztwa. Czasem oczywiście, robiłem coś głupiego, ale zawsze brałem to, że tak to określę, na klatę. - Odparłem z delikatnym uśmiechem. I nie wiem czemu, ale momentalnie przypomniało mi się fakt, że nawet całkiem niedawno przez przypadek zarysowałem auto Harry'ego. Ale on na to zasłużył, przyrzekam!
Odchrząknąłem delikatnie, bo Liz znów chciała coś powiedzieć.
- Masz jakieś słowa dla fanek?
- Nigdy nie przestawajcie marzyć, bo wystarczy tylko mocno chcieć i starać się by osiągnąć to co się chce.
Spojrzałem na Elizę.
- Chcesz spytać o coś jeszcze?
- Nie dziękuję, bardzo miło mi się z Tobą rozmawiało, Zayn. - Odparła z cudownym uśmiechem. Dziewczyno za ten cudowny uśmiech jestem cały Twój.
Po chwili wstała i wyłączyła swoje urządzenia. Schowała wszystko do swojej torby. Odwróciła się do mnie i ponownie zaczarowała swoim uśmiechem.
- Wiesz... jesteś naprawdę fajny. Szkoda tylko, że dopiero teraz poznałam prawdziwego "ciebie", a także to, że już jutro wracasz do Londynu... Szkoda, naprawdę! Ten tydzień był dla mnie chyba największym prezentem jaki mogłam dostać od losu. Codzienne wywiady z tobą były dla mnie inspiracją. Teraz muszę tylko zmontować filmik, napisać artykuł i koniec. - Powiedziała z delikatnym uśmiechem.
Zaraz... jutro? To już minął tydzień?! Cholera jasna. Myśl panie Malik, myśl! Rusz swoim czarnym czerepem. Działaj do kurwy nędzy!
Chrząknąłem i spojrzałem w te przepiękne zielone oczy.
- Eliza?
- Słucham cię.
- Jak szybko jesteś się w stanie spakować? - Spytałem szybko.
- To zależy od sytuacji. - Odparła niepewnie.
- A czy jesteś gotowa zostawić swoje byłe życie za sobą? Zacząć nową erę? Nie mówię, że sama. Na przykład z Ane... byłyście zdolne zostawić wszystko? Teraz? - Spytałem poważnie patrząc w jej oczy.
- Chyba tak, a o co chodzi?
- Polecicie ze mną do Londynu?
Postawiłem wszystko na jedną kartę. Ona musi się zgodzić. W końcu to tylko propozycja nie do odrzucenia, czyż nie?
____________________________________________
No i jest już czwóreczka. Mimo, że połowa z tego to dialogi, podoba mi się osobiście ten rozdział. Mniejsza o to, ze chyba z pięć razy od nowa go pisałam. Jak widać, Malik jest... zauroczony i proponuje "propozycje nie do odrzucenia" - wiadomo jak to się skończy.
Rozdział, właśnie TEN jest dedykowany mojemu Muflonikowi - kochana, zaliczysz wszystko, zdolniacha jesteś! Tylko wiedz, ze ja czekam... na wszystkich trzech czekam.
Kolejny rozdział będzie wtedy gdy... napiszę go. Mam tylko parę zdań. A zaczynam pisać z perspektywy Niall'a <33
Dobra już nie gadam. Branoc!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
AHAHAHAHAH-HA-HA! to taki lekko złowieszczy-podekscytowany-iwogólesamaniewiemjaki smiech! <3
OdpowiedzUsuńAle ogólnie czytałam go z takim bananem na ryjku! I piszę chyba dopiero drugie zdanie, a zrobiłam z 6 błędów i musiałam je poprawiać ; o
Propozycja nie do odrzucenia ze strony Zayna, na pewno nie zostanie odrzucona, Yeah. Ane się ucieszy. xD
hihi <3 Jezuu, nie wiem co napisać. Po prostu nie mam za cholerę pojęcia! Ale widać, że podoba mu się Eliza, ale...hm, mogę się domyślać tylko jak to będzie, nie chcę by cierpiał Zayn w sumie, a pewnie to będzie nieuniknione. I wiem, że Eliza na pewno będzie miała w tym swoją winę, jak i z wzajemnością. No bywa niestety.
Dziękuję za piękną dedykację dla mnie! 25 jest w połowie tak samo jak 2 więc tylko trzeba dokończyć,ale za dużo nauki, stresu i wszystkiego na to <3 Dzień dzisiaj się zrelaksowałam, ale za to zgubił mi się pies i go jak dotąd nie ma :<
Jak napiszesz 5 to będzie 5 ale nie myśl sobie, że ja nie usycham. USYCHAM.
Ale poczekam, pierwszy i ostatnio raz cierpliwie zobaczysz XD
Komciam dzisiaj po raz drugi, to nadużywanie mojego elokwencyjnego (nie ma takigo słowa! : O ale już będzie xD) zasobu słów, chociaż ja wiem, że ty lubisz jak jest tak jak jest, so nic nie zmieniam.
Także kończę już swój wywód, notabene bolą mnie nóżki, i życzę ci dobrej nocy porozmawiamy sobie na gg! :*
- Muflonek.
Hm, może zdjęcia określą lepiej mój stan psychiczny:
OdpowiedzUsuńJa, czytająca twój rozdział:
http://images41.fotosik.pl/1544/f99e86840849b178.jpg
Ja pod koniec rozdziału:
http://media.tumblr.com/tumblr_m4jrqxEAT51r8iwag.gif
http://media.tumblr.com/tumblr_m4jrqcToOI1r8iwag.gif
A na samiutkim końcu:
http://media.tumblr.com/tumblr_m4jkejc0bm1r8iwag.gif
JAK MOGŁAŚ ZAKOŃCZYĆ TEN ROZDZIAŁ W TAKIM MOMENCIE?!
okej, już się uspokoiłam.
Czas na porządny, rzeczowy komentarz.
Mi także ten rozdział się bardzo podoba. Ogólnie to chyba najlepszy ze wszystkich.
Opisy przeżyć wewnętrznych Malika po prostu miażdżą mój system. Jak wspaniale się czyta teksty typu:
"Dziewczyno za ten cudowny uśmiech jestem cały Twój."
W każdym razie widać, że są ze sobą bardzo blisko, skoro nawet on nie boi się przebywać nago w jej obecności.
Jestem jednak rozdarta, bo teraz pojawi się Niall i wróżę, że jego obecność dużo wniesie.
Widzisz, nie tylko Ty nadinterpretujesz treść :)
Żałuję, że Zayn nie powiedział jej całej prawdy o zespole. Co się z nimi dzieje? Nie jestem w stanie sobie wyobrazić przyszłości, jeśli się rozpadną.
Czekam na dalszy ciąg.
pozdrawiam :)
Długo oczekiwany wywiad jak najbardziej zaspokoił moją ciekawość. Przemyślenia Pana Malika są co najmniej urocze. Pierwsza myśl - tyłek. Aż się uśmiecham gdy dochodzę do fragmentu pisanego z jego perspektywy. No i ta propozycja, jak ją nazwałaś "nie do odrzucenia". W mojej głowie już kłębią się myśli odnośnie ich wyjazdu do Londynu. Czekam na kolejny rozdział z jeszcze większą ciekawością, skoro pojawi się Niall. I ja Tobie życzę dużooo weny ;-)
OdpowiedzUsuńhejka :D zapraszam na www.whole-heart.blogspot.com gdzie pojawił się 7 rozdział :D
OdpowiedzUsuńfajny ;>
OdpowiedzUsuń5 błagam !!!! <<3
OdpowiedzUsuńFajne, Fajne.
OdpowiedzUsuńSzybka akcja . Biegniesz jakby Cię psy goniły, ale fajnie napisane ;D
Cześć, zapraszam na www.whole-heart.blogspot.com na 8 rozdział.
OdpowiedzUsuń5 rozdział na Larrym ;)
OdpowiedzUsuń{story-of-larry-stylinson.blogspot.com}
Geniusz, a początek to jedyne skojarzenie to FIZYKA </3
OdpowiedzUsuńNie wiem czy chcesz wiedzieć, ale u mnie nowy rozdział, jeśli nie, to z góry przepraszam za spam.
Twoje zapowiedzi przyprawiają mnie o zawrót głowy! Chcę widzieć Nialla we wspomnianym wydaniu!
OdpowiedzUsuńPisz szybciutko piąteczkę!
tymczasem ja zapraszam na 9 na www.whole-heart.blogspot.com :D
To z tą tragedią to dość popularny zwrot, ale nie mogłam się oprzeć chęci wykorzystania go. nie dziwię się, że go znasz.
OdpowiedzUsuńnowy rozdział na story-of-larry-stylinson.blogspot.com
OdpowiedzUsuń