czwartek, 17 maja 2012

Dwa.


Niall.

        Wychodząc z pokoju przyjaciela miałem wrażenie, że coś się właśnie kończy, a coś zaczyna. Miałem przedziwne uczucie, że w momencie, gdy on wyleci do Polski wszystko się zmieni. Po co on ma tam jechać? Ja nie chcę! Nie pozwalam! On ma być tutaj ze mną. Dziwne więzi nas łączą, ale taka prawda. Bez niego czuję się zagubiony, nie wiem co mam robić. Wiem, ze nie będę samotny w zupełnie, mam pozostałą trójkę przyjaciół, prawda? Ale to z Malikiem się dogaduję najlepiej, to on potrafi odgadnąć, kiedy coś mnie trapi.
        Skierowałem swoje kroki do kuchni. Nie po to by jeść. Usiadłem na jednym ze stolików i wyciągnąłem swojego iPhone. Dotykając kilkakrotnie wyświetlacza uruchomiłem mały internet. Chciałem zobaczyć co nowego w wielkim świecie. Zobaczyłem, że pierwsza strona huczy o tym, że Zayn Malik wylatuje w pojedynkę do Polski.
    - Pff, no i? - Spytałem na głos.
       Zamyśliłem się jeszcze bardziej. Jak tam pojedzie to nie wróci wcześniej niż za tydzień. Pewnie z kolejną lafiryndą będzie się spotykał. Na pewno kolejna dziennikarka. Kurwa, no nie. Ja chyba oszaleję wtedy.
        Usłyszałem kroki i wyłączyłem szybko przeglądarkę internetową, chowając szybko telefon do bluzy. Nie chcę by, mimo jego własnych problemów ze Scarlett, martwił się o mnie. Wystarczy, że ja się pomartwię o niego. Chwyciłem jabłko w dłonie i odgryzłem kawałek.
    - Niall? - Spytał Zayn pojawiając się za mną niczym duch. - Idziemy?
    - A jesteś gotowy, książę? - Nienawidził tego gdy tak do niego mówiłem. Trzepnął mnie tylko w głowę kierując się do wyjścia. Nie mając wyboru potruchtałem za nim.



Eliza.

       Rozejrzałam się wokół i stwierdziłam, że jest posprzątane. Rzeczy poukładane w szafach. Naczynie pozmywane, teraz się suszą. Nawet pranie ładnie schnie na balkonie. Ubrałam nową pościel na kołdrę i sięgnęłam dodatkową poduszkę. Co prawda nienawidziłam spać z kimś, ale dla niej robiłam wyjątek. Zawsze, jedyna osoba z którą mogłam normalnie położyć się spać to była ona. Nikt więcej. Wiem, że świruję, w końcu jestem już duża, ale czasem nadal miewam koszmary. Tylko ona mogła mnie uspokoić, nie wiem nawet dlaczego. To przy niej czułam się względnie bezpieczna, ale nadal jej nie powiedziałam. Nie to, że jej nie ufam, po prostu nie chcę jej współczucia. Nienawidzę widzieć tego w ludziach. W momencie, gdy ich wzrok jest obłudnie łagodny, głos jest spokojny, a oni są przeraźliwie mili. To działa odwrotnie na mnie niż można się spodziewać. Wpadam w amok złości. Dlatego też nie mówię jej o tym co mi się... przydarzyło. Nie czas na to.
       Usiadłam na podłodze i wdychając świeże powietrze włączyłam laptopa. Po chwili przeglądarka internetowa była uruchomiona, a ja zaczęłam przeglądać główne tematy. Pierwsze trzy były dla mnie nudne. Natomiast czwarty... tak kolejny artykuł był dość ciekawy, bo o Zaynie Maliku. Z ciekawości kliknęłam dwa razy i znieruchomiałam. Skąd oni maja taką wiedzę na temat tego kto będzie z nim prowadził wywiad? Przepraszam bardzo, ale to ja się dziś tego dowiedziałam, raptem trzy godziny temu, a to już jest w necie, jak GŁÓWNY temat? To chyba kpina. No tak moje imię i nazwisko jest już znane... To nie dobrze, bo tu chodziło o dyskrecję. Jak ja mam z nim przeprowadzić rozmowę na spokojnie?
       Ze złości wyłączyłam laptopa, po chwili rozległ się dźwięk dzwonka od strony klatki schodowej. Wstałam, otrzepałam niewidzialny pyłek ze spodenek i podeszłam do drzwi. Odetchnęłam dwa razy głęboko, i po chwili z wielkim wyszczerzem otworzyłam drzwi.
    - Hej, Liz. - Skrzywiłam się słysząc zdobienie mojego imienia. Nienawidziłam tego słowa, bo złe skojarzenia czaiły się za rogiem. Jednak głos, który usłyszałam, nie pasował mi do Anny. Zamrugałam oczami i zobaczyłam Julkę.
    - O Boże... - Wyszeptałam cicho. Brunetka przepchnęła się obok mnie wchodząc do maleńkiego przedpokoju. Postawiła swoją torbę na ziemi, a ja stojąc nadal koło drzwi nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Po głowie chodziło mi ciągle "What the Fuck?". Tomaszewska spojrzała na moja zaskoczoną minę i roześmiała się i przekrzywiła delikatnie głowę.
    - Zaskoczona jesteś, Liz?
    - Eliza. Mam na imię Eliza. - Warknęłam jedynie. Zmrużyłam oczy wiedząc, że gdy na scenę wchodzi Julka to niczego dobrego nie zwiastuje. - Czego chcesz ode mnie i dlaczego położyłaś to na mojej podłodze? - Spytałam siląc się na grzeczny ton. Julia jakby się zmieszała.
    - Bo chodzi o to, że... mam dość. Pokłóciłam się z chłopakiem i nie mam gdzie się podziać. - Odpowiedziała, a ja wiedziałam, że mówi szczerze. Och nie no, serio? Czy ja wyglądam na pomoc społeczną? Albo Caritas w wersji damskiej?
    - Czy ja ci wyglądam na noclegownię? - Spytałam w zamian. Nie zamierzałam być dla niej miła.
    - Jedna noc. Proszę. - Odpowiedziała patrząc na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami. Odetchnęłam głęboko wiedząc, że i tak się zgodzę. Mimo, że miałam z nią często spięcia i tak ją przenocuję. Jakoś damy radę, prawda?
    - Ale, Ane będzie u mnie dzisiaj. - Odpowiedziałam zgodnie z prawdą. A nóż widelec, nie będę musiała się godzić na jej pobyt u mnie?
    - O Jezu! Ane? GENIALNIE! Już nie mogę się doczekać! - Krzyknęła i w następnej sekundzie mnie przytuliła. Skrzywiłam się nieznacznie, bo mając uraz do kontaktów z człowiekiem nie lubiłam takich sytuacji. Chyba, że sama wyszłabym z tym do ludzi. Jednak Julia, to nie była Bestia, więc delikatnie ją przytuliłam.
    - Pójdziesz coś kupić do jedzenia? Sprzątałam, a nie mam nic co możemy zjeść. - Spytałam, dodając na samym końcu, że głodować nie zamierzam. Julka od razu się zgodziła. Wzięła swoje pieniądze, stwierdzając, że to będzie opłata za tę jedną noc, której i tak żadna z nas nie prześpi.
        Gdy drzwi za Julią się zamknęły spojrzałam na swoją postać w lustrze, które wisiało na ścianie. Zmierzyłam się od pasa w górę i przyjrzałam twarzy. Miałam nadzieję, że nic po mnie nie widać. Już dawno przyzwyczaiłam się do tego, że o mojej przeszłości nie powiem nikomu, a na pewno nie całą prawdę.
       Prawda często boli, sprawia, że postrzegamy ludzi za szybko, poprzez pryzmat uprzedzeń i zbędnych słów. Zbyt często oceniamy ludzi po pozorach. Podobno nie ocenia się książki po okładce, więc dlaczego ocenia się ludzi po wyglądzie, a nie po charakterze? Dlaczego często oceniamy ludzi po tym czego słucha, co kocha, co sprawia mu radość?
        Ktoś zapukał do drzwi za moimi plecami, a ja nawet nie patrząc przez judasza wiedziałam, że przyjechała Ane. Odetchnęłam głęboko i otworzyłam drzwi.
    - Siema! - Wyszczerzyłam zęby, a już po chwili tuliłam do siebie Kawik. Skradziony miś po raz wtóry odzyskany.
    - Nie "siamanuj" mi tu teraz, tylko mów! Chcę wiedzieć! WSZYSTKO! - Krzyknęła na koniec. No tak pasjonatka gorsza ode mnie.
    - Póki co wejdź i rozgość się, jak idziesz do kuchni zrób mi też herbaty i... będzie dzisiaj w nocy Tomaszewska. - Dodałam na sam koniec, mijając ją tak, że po chwili znalazłam się na kanapie z zamkniętymi oczami. Usłyszałam tylko głuchy odgłos upadającej torby i wściekły głos Anny.
    - Czy Ty sobie, kurwa, ze mnie żartujesz? Na chuj ona tutaj?
    - Ta kurwa, w twojej wypowiedzi, była zbędna. Mówiłam ci już coś na temat przeklinania. - Powiedziałam cicho, mając nadal zamknięte oczy.
        Mimo, że jej nie widziałam, wiedziałam, że jej mina może sugerować bliskie zapoznanie się z moim wnętrznościami. Czy była wkurzona? Och to na pewno, bo słyszałam jak mamrocze pod nosem.
       Drzwi od mieszkania się otworzyły i do środka weszła obładowana Julia. Serio, nie miałaś na motel, taaak?
    - ANE! - Pisnęła Julia i rzuciła się na Ane. Ta patrząc na mnie z mordem w oczach uśmiechnęła się do Tomaszewskiej i ją przytuliła.
    - Julka!
       Wstałam i z delikatną ironią patrząc na nie wzięłam z paczki jednego papierosa i stając w drzwiach balkonowych zapaliłam go. Zaciągnęłam się porządnie. Tego mi trzeba było. Coś czuję, że zapowiada się dość ciekawa noc.




____________________________________



    I zaczyna się wszystko powoli. Mimo, że mam napisane parę rozdziałów w przód publikuję tak a nie inaczej. Dziękuję za te miłe komentarze pod poprzednią notką! Wasze opinie wiele dla mnie znaczą, naprawdę! W każdym razie - Dobranoc, kochane :*
    (nocka na bestach? - i like it!)


9 komentarzy:

  1. ta Julka do mnie nie przemawia. :D ale pewnie jest jakaś w miare wazną postaciią skoro się pojawiła. za to uwielbiam Ane - mówi to, co myśli i to jest fajne!
    współczuję też Niallowi, książę go opuszcza! :( xd. ale mogliby razem przyjechać :D

    [whole-heart.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny! czekam na nastepny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog, będę go śledzić :D .

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawaj dłuższe rozdziały, bo uschnę :- ( Chcę już Malik'a na wywiadzie! Ładnie piszesz, podsycasz moją ciekawość, a fakt, że masz już kilka rozdziałów i nie chcesz pokazać wcale nie pomaga ;- D

    http://i-need-you-here-with-me-now.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. hejo, :D zapraszam na 3 na whole-heart.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie, zgadzam się DŁUŻSZE ROZDZIAŁY S! Co to ma być za króciutkie coś, ja się pytam? Gdybym ja dała taki krótki to byś mnie zamordowała na gg, ale toż to nie taki zły pomysł, szczególnie gdy wprowadzę nową postać. Ale do rzeczy:
    Czytałam chyba dwa dni temu, ale powiedziałam ci, że będzie pełna elokwencja więc uwaga, Ane się stara.
    Awww! lubię siebie tu! A Julki nie, właściwie no nie lubię jej sama nie wiem czemu, w sumie wiem, ale teoretycznie nie wiem bo nie powinnam, ale...weźmy za praktyczność, iż ja WIEM i koniec. Well, palenie to zły nawyk, Liz rzuć go lepiej.
    Dałaś podpowiedź co do swojej przeszłości jednym maciupkim zdaniem, nie wiem czy ktoś to zauważył oprócz mnie, pomijam już nawet fakt, że ja wiem. Aczkolwiek od razu rzuca się w oczy kiedy się czyta normalnie i tak ja się staram, jakbym nic a nic nie wiedziała zupełnie.
    Idziemy dalej, nie podoba mi się podejście Nialla. Fakt faktem okej, może go tam skrzywdziła jakaś bijacz, może i to dziennikarka, ale halo! Nie ocenia się wszystkich jednakową miarą, synu. Jednak to całkiem słodkie, że się tak troszczy.
    Zayn - mam nadzieję, że jakoś się pozbiera, ale, że nie zrobisz z niego też takiego zupełnego bad boya, bo to nie pasuje do jego skrzywdzonej natury w tym momencie! So, mam nadzieję, że nie zrobisz tego zbyt szybko.
    Chcę już kolejny rozdział i dodawaj go jak najprędzej kochanie, okej wiem, że cierpliwość jest cnotą wiem..., ale w gruncie rzeczy ja mam w dupie cierpliwość ^.^ więc będę niecierpliwa i milion razy zapytam cię o nn, aż będziesz miała mnie dosyć i każesz mi się zamknąć, a to będzie nowość Muflonie. Notabene jeszcze coś osobistego : siedzenia na bestach ci nie służy, a przynajmniej MI NIE SŁUŻY TWOJE SIEDZENIE NA BESTACH, gdyż, iż, ponieważ już tłumaczę : moje gadu-gadu wyświetla mi potem tysiąceee linków do bestów, a nadesłanych przez kogo?! Przez Souris! Wredotka <3
    Także kończę już sobie moją mało elokwentną - ale się nie da, ja nie umiem - wypowiedź, żeby nie było.

    Ps. Chemia była masakryczna, czekam na cięę :*

    OdpowiedzUsuń
  7. zapraszam na 4 na www.whole-heart.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  8. własnie wpadałam na twojego bloga i zostane tu chyba na dłuzej! przeczytałam poprzedni wpis i baaaardzo mi się podoba!
    bede czytac ! :*
    zapraszam do komentowania 23 rozdziału który się WŁAŚNIE POJAWIŁ :)
    galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie jest już trójka ;) -->story-of-larry-stylinson.blogspot.com. Enjoy !

    OdpowiedzUsuń