niedziela, 13 maja 2012

Jeden.


Eliza

        Gdy już do mnie dotarło kogo zobaczę, stwierdziłam, że muszę kogoś ważnego o tym fakcie poinformować. Wyciągnęłam z kieszeni mój mały telefonik. Wystukałam szybko na wyświetlaczu ciąg cyfr. Tak, to była jedna, nie liczna osoba, której numer pamiętałam. Przyłożyłam do ucha telefon słysząc sygnał. Jeden, drugi, trz....
    - Tak słucham? - Odebrała już w połowie trzeciego sygnału. Forma jej się widocznie poprawiła.
    - Siedzisz może? - Spytałam.
    - A może jakieś cześć, hej, siema, spierdalaj? - Warknęła do mojej osoby. Widać, że ktoś tu jest nie w sosie. Spoko maleńka wyciągnę cię z tego.
    - Ktoś tu nie ma humoooooooooorku - wyszczerzyłam swój uśmiech psychopaty jeszcze bardziej. Ciekawe jak to wygląda z perspektywy ludzi mijających mnie?
    - Czy Ty dzwonisz tylko po to aby mnie poirytować? Od razu mówię, że nie piję z Tobą w tę sobotę, ani następną. Ani w żadną kolejną. Nie ma takiej mowy. - Warknęła do słuchawki, a ja widziałam w swojej głowie jak się krzywi.
    - Dlaczego jak tylko słyszysz mój głos twierdzisz, ze chcę z Tobą pić? - Zdziwiłam się.
    - A nie chcesz? - Spytała widocznie zbita z tropu. Ha! Widzisz? Ja nie nadaję się tylko do picia.
    - Akurat teraz nie, bo dzwonię żeby powiedzieć że... będęprowadzićwywiadzMalikiem! - Wyspałam szybko do mikrofonu licząc na reakcję. Cisza jaka zapadła po drugiej stronie uświadomiło mi, ze prawdopodobnie uśmierciłam moją Annę. Zerknęłam na wyświetlacz, nie no... czas dalej leci, nie rozłączyło nas.
    - Ane? Słyszałaś mnie?
    - Ej czy Ty powiedziałaś, że będziesz mieć wywiad z... TYM Malikiem? - Dopowiedziała słabo. Jedyne co jej odpowiedziałam to ciche Yeah baby, a potem był pisk. Tak. Jej głos miał wiele decybeli. Czasem zastanawiałam się, jak tak można wydawać z siebie głos? To nie jest normalne.
    - Ale na serio? - Spytała, gdy już stosunkowo się uspokoiła Nie no kurde, dzwonie po to by skłamać. Idiotka. Oczywiście tę uwagę zostawiłam dla siebie.
    - A jak myślisz?
    - Kiedy?
    - W przyszłym tygodniu... więc... wpadasz do mnie? - Spytałam z wahaniem w głosie. Mogła się nie zgodzić, a wtedy ja bym chyba się załamała. Potrzebna mi była bardzo mocno. Tylko ona może mi pomóc się ogarnąć, a dodatkowo - przecież zawsze mogę zabrać ją ze sobą, prawda? Nikomu to chyba nie zrobi, czyż nie?
    - Kiedy jesteś zdolna mnie przygarnąć do siebie?
W myślach przypomniałam sobie jak wygląda moje mieszkanie... Cholera.
    - Emmm... jutro?
    - To będę dziś pod wieczór! - Krzyknęła mi do telefonu i się rozłączyła. Ane to jędza. Ale co ja na to mogę, że kolor włosów zobowiązuje do tego?

        Idąc ulicą w kierunku mieszkania zerknęłam na papiery. Miałam nie miłe uczucie, że raz już kiedyś dostałam taki plik papierów, tylko że wtedy nie skończyło się to źle. Chociaż, czy czyjąkolwiek śmierć można nazwać dobrą? A szczególnie ludzi najbliższych nam sercu? Przecież to nielogiczne!
        Zerknęłam w papiery ponownie. Było tam wszystko o nim. Po przez krótki życiorys Malika, aż po zdjęcie. Tylko na co mi jego wizerunek, skoro doskonale wiem jak wygląda?
        Raz widziałam cały zespół na żywo. Przyjechali na koncert do Polski, pamiętam to dokładnie. Każdy najdrobniejszy szczegół. Wyryło to mi się w pamięci dlatego, że pracowałam ciężko by zarobić na ten cholerny bilet. Brałam nawet dodatkowe osoby na korki. Doba dwudziestoczterogodzinna dla mnie była za krótka. A gdy zobaczyłam te oczy. Ten błękit, te blond włosy... cała krew odeszła mi z twarzy, jednak pamiętam, że się uśmiechnęłam i z drżeniem w głosie powiedziałam "Hey, can I hug you?". Przytuliłam go, a on jakby uścisnął mi ramię. Poczułam się, jak nowo narodzona, a potem musiałam wrócić do szarej rzeczywistości...
        Zresztą kim ja niby jestem? Dziewczyna, dawno po terminie, wychowana w domu dziecka. Całe dnie w szkole, potem dawałam korki dzieciakom z jakiś rodzin, a następnie pomagałam młodszym w bidulu. Dodatkowo od zawsze chciałam być niezależna finansowo, to pracowałam w weekendy. A gdzie sen? Gdzie przyjemności? Gdzie... Potrząsnęłam głową nie chcąc myśleć o całym tym... szajsie. Dobrze wiedziałam, że u mnie słowo "dzieciństwo" nie istniało.
        Zerknęłam ponownie na plik papierów, które miałam ciągle w ręku, a po chwili stałam przed drzwiami do mojego małego azylu. Wyciągnęłam z małej torebki klucze i otworzyłam drzwi. Spojrzałam w lewo i widząc ten artystyczny nieład panujący u mnie stwierdziłam, że muszę posprzątać. Zamknęłam za sobą drzwi i zaniosłam dokumenty, jak i torebkę, do kuchni na stół. Po chwili wróciłam do dużego pokoju, gdzie otworzyłam i odsłoniłam okna. Szybko przebrałam się w krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach. Związałam włosy w kucyka po czym wzięłam się za ogarnięcie mieszkania.





Zayn

        Spojrzałem na siebie krytycznie w lustrze. Od zawsze tak robię, nie potrafię się tego wyzbyć. Zerknąłem na zegarek na lewym nadgarstku. Było wystarczająco późno, bym zaczął się bać, że mogę się spóźnić. A wiedziałem, doskonale, że Liam mi tego nie daruje. Nie tym razem. Żadne wymówki mi nie pomogą. Poprawiłem ostatni raz włosy, uśmiechnąłem się delikatnie. Nie wygląda to naturalnie. Na pewno nie.
        Usłyszałem pukanie do drzwi, ale nawet nie fatygowałem się ruszyć. I tak na pewno wejdzie sam bez mojej pomocy. Zawsze tak robił, więc dlaczego tym razem miałby być inaczej?
    - Zayn? - Usłyszałem, otwierane drzwi, a po chwili w pokoju pojawił się zatroskany Niall. Gdyby nie on, moje życie przestałoby mieć jakikolwiek sens. Spojrzałem na niego uśmiechając się szeroko. Spojrzał mi w oczy, a ja poczułem się jak prześwietlany rentgenem. Zauważył, że coś nie gra, bo bez zbędnych słów podszedł do mnie i przytulił.
    - Kiedy? - Spytał jedynie. Westchnąłem przyglądając się własnym butom. - Hej, Zayn, spójrz na mnie i powiedz. - Chwycił moją twarz w swoje ręce i siłą kazał spojrzeć sobie w oczy. Nie rób tak człowieku, bo to źle się skończy. Nie ważne czy dla mnie czy dla ciebie. Ważne jest to, że oboje możemy zrobić coś czego pożałujemy... Szczególnie ja... przyjacielu.
        Potrząsnąłem głową na znak, by oczyścić umysł.
    - W zeszły weekend. - Odparłem.
    - Suka. - Dopowiedział blondyn. Spojrzałem na niego i... roześmiałem się po prostu. To jak to powiedział. Z taką powagą określił ją jednym słowem jakie mogło przyjść mi na myśl. Mimo, że wiedziałem, iż mówi prawdę, w głębi siebie wiedziałem, że to mija się z tym co czuję. Owszem namieszała w moim życiu, ale wiedziałem, iż to nie pierwszy i nie ostatni raz.
    - Rozumiem, że dzisiejszy wieczór mam mieć zarezerwowany dla ciebie? - Spytał poruszając brwiami w typowy dla niego sposób.
    - Jesteś kretynem.
    - Wiem Zayn, i za to właśnie mnie kochasz!
        Przytulił mnie ponownie, a dla mnie jakby wyszła mała namiastka słońca. Trafne słowa, przyjacielu. Po chwili, pogłaskał mnie wewnętrzną stroną dłoni po policzku, uśmiechnął się delikatnie i wyszedł zamykając cicho drzwi. Mimo, że mnie przytulił, pocieszał, wspierał, wiedziałem doskonale, że z nim też nie jest kolorowo. Ale póki co trzeba przystopować. Czas iść do studia.
        Zerknąłem po raz ostatni w lustro i wyszedłem z pokoju zamykając za sobą cicho drzwi. Zszedłem po schodach kierując swe kroki do kuchni. Coś mówiło mi, że tam będzie Niall.






____________________________________


    Jest rozdział pod oryginalnym tytułem "jeden". Pojawiła się narracja pierwszoosobowa. I będzie tak ciągle, ale zawsze będzie napisane kto to myśli/mówi/robi. Dziękuję za tamte komentarze. miło mi się zrobiło. Akcja powoli się nakręca. Piszcie co myślicie! Buźka! ;)

6 komentarzy:

  1. AAAAAAA! - taa to jest moja elokwencja kochanie. Z resztą, sama wiesz jak to u mnie czasami wygląda! Ale okej ja postaram się ci pisać ogarnięte komentarze, żeby ktoś nie pomyślał, że jakaś psychiczna baba jestem czy coś...
    Dzięki, że jestem jędzą tak na marginesie w ogóle, niech ci będzie, może i jestem, ale ty to również nie jesteś wcielenie dobra i miłości, pf! :*
    Co do rozdziału to, czytałam go już więc ja tu moją wypowiedź mam ograniczoną, ale dodałaś jeszcze więc no mhrr. <3 Kocham Zayna, oczywiście bardziej Hazze, ale tutaj on jest taki...smutny ;c i Normalnie tak mi go szkoda, za to blondyn jest wcieleniem dobra ( takie przeciwieństwo ciebie, ale przeciwieństwa się przyciągają, nie? ) i normalnie, ugh, aż się ma ochotę go złapać za pućki! - sorry.
    Cieszę się, że rozdział jest teraz, a nie później, bo bym nie przeczytała, chociaż i tak już prawie 23, no ale ! So, cholernie mi się podoba i pragnę więcej i sobie nie myśl, że nie będę cię o to męczyć, bo będę aż będziesz miała tego dosyć i będziesz chciała mi przywalić patelnią! Albo czymkolwiek co masz pod ręką, także ja już kończę moją pełną zajebistej elokwencji wypowiedź bo zawału dostaniesz i mnie zbijesz jak to przeczytasz, więc jak dodasz 2 rozdział to się wykażę zacnym językiem! Dobranoc Muflonie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Łaknę dalszych części, w tej chwili! Ciekawość mnie zeżre, zanim dobiorę się do kolejnego rozdziału, który mam nadzieję, pojawi się bardzo szybko. Jestem ciekawa tego wywiadu i relacji między chłopakami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czesiooo :D informuję, że na whole-heart.blogspot.com pojawiła się dwójeczka. obiecuję, przysięgam że przeczytam Twój blog, gdy tylko dokończę naukę z niemca :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Już się nie mogę doczekać kolejnego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hi there. :D Wreszcie znalazłam czas na komentowanie :D no więc tak: nie schlebiaj mi tak, wcale nie mam talentu. nieźle się napociłam przy tym rozdziale

    ale wracając do ciebie: TY TO DOPIERO MASZ TALENT! pierwszy raz spotkalam się z taką fabułą i przyznaję, nie mogę sie doczekać co dalej! jak będzie wyglądał ten wywiad, to wszystko!

    - Dlaczego jak tylko słyszysz mój głos twierdzisz, ze chcę z Tobą pić? - Zdziwiłam się. - TO MNIE ROZWALIŁO NA CZĄSTKI ELEMENTARNE! ryję sie głupkowato do monitora.

    dialogi genialne i KOCHAM główną bohaterkę :D

    POZDRAWIAM :D

    OdpowiedzUsuń