niedziela, 20 maja 2012
Trzy.
Eliza.
Nie wiem nawet jak przeżyłam tamtą noc, ale z rana miałam syndrom dnia poprzedniego, a na lody patrzeć nie mogłam. Jedyne o co się modliłam to by Ane nie wybuchła. Wiedziałam, że jak Julia zacznie się żalić na swojego chłopaka to wszystko skończy się podwójnym pogrzebem. Od tamtego pamiętnego dnia minął tydzień. Stałam właśnie na lotnisku ubrana w trampki, krótkie szorty i w zielonej bokserce z napisem "F.O.O.D.", trzymając w rękach kartkę z napisem "Z.Malik". Włosy miałam pięknie rozpuszczone.
Nie dość, że mogłam przeprowadzić wywiad z nim, to jeszcze miałam spędzić z nim trochę czasu. Nie wiem po kiego wafla, ale no dobrze niech i tak będzie. Czułam, że będę robić za przewodnika, ale nie zdawałam sobie sprawy, że będzie to strasznie męczące. Widziałam jak jego Rayaner ląduje. Dziwiło mnie to tylko, że wybrał się zwykłym samolotem, a nie jakimś prywatnym samolocikiem. Moje ręce delikatnie się trzęsły, a serce wyrywało się jak oszalałe do przodu. Nie powinien on na mnie tak oddziaływać. Żaden facet nie powinien tak na mnie działać. Zdecydowanie nie... chyba, że byłby to Niall Horan, ale dobrze wiem, że to tylko młodzieńcza mrzonka. Dobra Elizo ogarnij te żelki w głowie. Wdech i wydech, wdech i wydech... uśmiechnij się!
Zauważyłam, że właśnie ludzie wychodzą z przedsionka z torbami w rękach. Pary, które wreszcie spotkały się jakiś czas po rozłące skakały sobie w ramiona, całując się zachłannie. Urocze, naprawdę. Miałam przedziwną ochotę walnąć wszystkich z łopaty w głowy - nie mam zupełnie pojęcia, dlaczego.
- Ty to Eliza... Raczkoska? - Zapytał mnie męski głos, a ja spojrzałam centralnie w twarz Malika.
Był ubrany w ciemne luźne jeansowe spodnie. Tradycyjnie miał na sobie biały T-shirt, a na nią zarzuconą koszulę w kratę, przy której miał podwinięte rękawy. Z całej siły starałam się nie pisnąć. Cichej, moje głupie serce. Chyba robi mi się słabo, ale trzeba trzymać poziom.
- Dokładnie tak. Ale wymawia się to Raczkowska. Mniejsza. Witam w Polsce - Odpowiedziałam spokojnie po angielsku. Malik uśmiechnął się, ale zauważyłam, że w jego oczach kryło się coś niespotykanego. Jakby starał się ocenić moja postawę wobec siebie. O nie, mimo, że jesteś tym Zayn'em, to ja i tak wolę Niall'a.
- Masz ładne imię. - Powiedział swoim brytyjskim akcentem.
- Odezwał się ten, którego imię po arabsku oznacza 'piękny' - Wyszczerzyłam się do niego, a on się roześmiał.
Zdecydowanie miał ładny śmiech. Ale miałam wrażenie, że udaje, że gra w pewien sposób. Co jest grane do cholery? Zerknęłam na niego i zauważyłam, iż za dużo bagażu to on nie miał.
- Masz tylko plecak i jedną torbę? - Uniosłam delikatnie brwi.
- Stałem się w jakimś stopniu minimalistą. Ty pewnie będziesz moją przewodniczką? - Spytał idąc obok mnie. Olałam jego pytanie, bo to chyba oczywiste. Spojrzałam na zegarek w prawej ręce. Założyłam okulary przeciwsłoneczne na nos i z kieszeni wyciągnęłam papierosy. Otworzyłam i wyciągnęłam w kierunku Malika.
- Dzięki, mam swoje. - Odparł. Nie to nie. Zauważyłam tylko, że coś chciał powiedzieć na temat nałogu to zdecydowanie mógł sobie to darować. Nie raz słyszałam umoralniające gadki na temat raka płuc, ale co ja na to mogłam? I tak paliłam mniej niż kiedyś. Wypaliłam szybko jednego, wyrzucając niedopałek do śmietnika. Po chwili Zayn uczynił to samo i ruszyliśmy do samochodu. Miałam go pożyczonego od kolegi, piękne nowiuśkie Audi. Nie wiem skąd on miał na to kasę, i chyba nie chcę wiedzieć. Podeszłam od strony kierowcy by otworzyć bagażnik.
- Schowasz sobie Twój bagaż? - Spytałam. Nie odpowiedział, mi, ale poczułam jak chowa do środka swoje rzeczy i po chwili pojawia się od strony pasażera. Zerknęłam na niego ponad dachem samochodu.
- Chcesz coś dzisiaj porobić? Wywiad od razu, czy wolisz się... odprężyć? - Spytałam przekrzywiając głowę.
- Zdecydowanie wolę się... odprężyć. - Odpowiedział szczerząc zęby do mnie. Nie odpowiedziałam, po prostu usiadłam za kierownicą. Drzwi trzasnęły od strony pasażera. Zapinając swoje pasy zwróciłam uwagę na Mulata.
- Pasy, człowieku. Nie chcę mieć cię na sumieniu. - Powiedziałam spokojnie, czekając aż uczyni to co do niego należy. Przekręciłam kluczyk i z cichym pomrukiem silnika wyjechaliśmy z parkingu lotniskowego.
Zayn.
Wychodząc z torbą od razu zauważyłem ją. Stała tam, była taka... no śliczna była. Zielona bluzka z napisem FOOD od razu skojarzyła mi się z Niall'em. Tak. Ona byłaby w jego typie, nie moim. Mimo, że miała uśmiech na twarzy widziałem jej wzrok. I mniejsza o to, że jej nie znałem czułem już od samego patrzenia, że coś ukrywa. To widać w postawie człowieka. Podszedłem chrząknąłem i wyszliśmy. Zadziwiła mnie, że nie zaczęła piszczeć, mówiła pięknie po angielsku, i traktowała mnie normalnie. Miała zdecydowanie śmieszny akcent, ale nie zwracałem na to uwagi.
Jedyne co mnie trochę zaskoczyło to, że paliła. Sam chciałem rzucić, ale nie mogę. To silniejsze ode mnie. W momencie gdy zapalam papierosa czuję delikatne rozluźnienie wszystkich moich mięśni. Gdy zapytała mnie co chcę dziś robić wiedziałem, że na pewno nie chcę spędzić tej nocy sam. Nie po to znajduję się w obcym mieście, państwie po to aby siedzieć w pokoju hotelowym i się nudzić.
Jestem już na tyle duży by to wykorzystać. I czas i miejsce jest temu dogodne. Czas się odprężyć. Zresztą wiem, że Horan kazał mi się odprężać, ale bez żadnych prowizji.
Nie wiem kiedy dojechaliśmy do hotelu, ale dla mnie trwało to za krótko. Skupiała się na drodze rozmawiając ze mną o bzdetach. Skoro tak będzie wyglądał mój wywiad to jestem skłonny ograniczyć moje kłamstwa do minimum. Dziewczyna miała w sobie coś... co na pewno zapewniało jej grupę adoratorów. Wydawało mi się, że w sposobie jaki prowadziła samochód i jak ze mną rozmawiała wyczuwałem barierę w niej. Zauważyłem również to, ze miała tatuaż na lewym nadgarstku, ale bransoletki zakrywały go.
Wszedłem za nią do hotelu rozglądając się dyskretnie. Wnętrze hotelu było ładnie urządzone, skromnie, ale ze smakiem. Przyjrzałem się Elizie. Odruchowo spojrzałem na jej dupę i... poczułem coś dziwnego pod brzuchem. Ej kolego nie rób mi tego. Nie tutaj. Wdech i wydech - ogarnij się Malik. Nie masz przecież piętnastu lat, żeby stawiać namiot, patrząc jedynie na tyłek. Stała przy kontuarze, delikatnie wypinając tyłek w moją stronę, rozmawiała z recepcjonistką, za pewne w ich ojczystym języku. Po chwili odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła promiennie. Nie mogłem nie odwzajemnić tego uroczego gestu.
- No to zaprowadzę cię do Twojego pokoju i... wpadnę po Ciebie o dziewiątej. Więc razem pójdziemy do najlepszego klubu w mieście, pasuje ci? - Spytała jakby z wahaniem. Dziewczyno za te oczy, nogi, tyłek i uśmiech zrobię wszystko co każesz. No prawie wszystko...
- Spoko, może być. - Odpowiedziałem nonszalancko. Zauważyłem, że chciała się o coś jeszcze zapytać. - Słucham? Masz jeszcze jedno pytanie, prawda?
Widząc jej zaróżowione policzku domyślałem się, ze zgadłem.
- Mogłaby iść z nami moja przyjaciółka?
Roześmiałem się. I kiwając na znak zgody wszedłem za nią do windy. Zauważyłem, ze delikatnie zbladła. Czyżby klaustrofobia? Gdy tylko wyszliśmy z metalowej skrzynki, ona delikatnie odetchnęła. Poprowadziła mnie krótkim korytarzem do mojego tymczasowego pokoju. Otworzyła drzwi za pomocą karty magnetycznej wchodząc jako pierwsza. Wszedłem od razu za nią. Po chwili dziewczyna uśmiechnęła się, powiedziała, że wpadną do mnie przed dziewiątą.
- Wiem, też, że to nie to, co u ciebie w Londynie, ale poczuj się przez chwilę jak w domu. Rozgość się. - Powiedziała spokojnie i machając mi ręką wyszła z pokoju. Położyłem torbę na ziemię. Usiadłem na łóżku i wyciągnąłem z plecaka laptopa. Po chwili włączyłem go i dzwoniłem do Niall'a.
- Hey Nialler! - Pomachałem mu do kamerki. Uśmiechnął się do mnie.
- Ładna jest?
No tak, to w jego stylu. Zamiast spytać mnie jak minęła mi podróż, jak się czuję czy nie straciłem jakiejś części ciała spytał o moją "przewodniczkę". Wzruszyłem ramionami.
- W miarę. Aczkolwiek to bardziej Twój typ - wyszczerzyłem zęby w uśmiechu. Blondyn pokazał mi język. - No co? Ciemna blondynka, śliczne zielone oczy... ideał, ale mówię, że nie mój typ urody i... - Chciałem go poinformować o tym, że dziewczyna z nałogiem i czuję, że coś ukrywa, ale nie mogłem.
- I co? Mów człowieku. - Widziałem, że Niall się niecierpliwił.
- Idziemy razem do klubu. Z jej przyjaciółką. - Uśmiechnąłem się zupełnie szczerze.
- Zamieniam się w słuch...
Krótko przed dziewiątą byłem już uszykowany i skakałem po kanałach w telewizji. Byłoby mi naprawdę miło, gdybym rozumiał chociaż jedno słowo z tego co mówią. Z nudów chyba zacząłbym liczyć barany, jednak z tego ponurego stanu wyrwało mnie pukanie do drzwi. Wyłączyłem grające pudło i poszedłem otworzyć drzwi. Gdyby nie to, ze wiele pięknych kobiet widziałem chyba musiałbym podnosić szczękę z podłogi. Po raz drugi dzisiejszego dni musiałem z całej siły się starać o nie stawianie namiotu. To chyba nie byłby na miejscu. Stały tam obie obok siebie, niczym dwa przeciwieństwa.
Eliza, ta którą znałem już, i jej ruda przyjaciółka. Obie w krótkich sukienkach do połowy ud, mające rozpuszczone włosy. Obie mnie zachwyciły. Ich uśmiechy powodowały, że i ja miałem ochotę uśmiechnąć się tak szczerze. Jednak obawiam się, że mógłbym dostać szczękościsku. Nie wiem czemu, ale większą uwagę zwróciłem na blondynkę.
- Hej, to znowu ja, a to moja Ane. - Przedstawiła nas sobie. Uśmiechnąłem się do rudej. Wyglądała odrobinę tak jakby miała za chwilę zemdleć jednak starała się zachować poziom. I naprawdę jej to wychodziło.
- Jestem Zayn, miło mi poznać.
Powiedziałem do niej, ona uśmiechnęła się promiennie.
- Tobie jest miło? Chyba żartujesz ze mnie!
Roześmiałem się. Gdy tylko zamknąłem drzwi za sobą ruszyliśmy na podbój polskiego parkietu.
Nie miałem pojęcia jak trafiłem do pokoju. Jedyne co pamiętam to jak obejmowałem Liz w czasie tańca. Jak patrzałem jej w oczy i to jak na mnie spoglądała. To jak przygryzła wargę. Pamiętam również namiętny pocałunek z nią, i drgnięcie mojego serca. Pamiętam jak moje ręce trzymały ją mocno w talii. Czułem, że jak ją wypuszczę zniknie z mojego życia, a nie chciałem tego.
Rozejrzałem się dookoła. Zauważyłem szklankę wody i jakieś tabletki oraz karteczkę z napisem: Może ci się to przydać - E. To miłe z jej strony, że się o mnie zatroszczyła.
To był mój tymczasowy pokój, tylko... jak?
___________________________________
No i mamy trójeczkę. Rozdział jest dłuższy niż poprzedni! Serio! Pojawia się nareszcie Zayn, a to dopiero początek. W następnym rozdziale ma być coś a'la wywiad stąd też moje pytanie. Do was czytelniczki: "Gdybyś spotkała Zayn'a jakie zadałabyś mu dwa pytania?" A kto wiem, może wpiszę to do rozdziału? :) Ewidentnie jestem nocnym markiem... grr... jak znów w nocy nie zasnę strzelę sobie w łeb.
W każdym razie - Dobranoc i Dzień Dobry Słoneczka :D
A następny rozdział będzie nie prędzej jak 29.05, gdyż... nie ma mnie :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
No, no, no! Rozdział 1000 razy lepszy niż poprzedni i czuję, że akcja zaczyna się naprawdę rozkręcać, ale to chyba każdy głupi potrafiłby zauważyć xd. Fajnie, że to pojawienie się Malika było tak płynnie wplecione do fabuły i fajnie, że Eliza zareagowała na niego właśnie tak. Mieli szczęście, że nie złapały ich w klubie Polskie Directioners, bo byłoby ciekawie xd. A może ich złapały? Tylko Zayn tego nie pamięta? W każdym razie, rozdział zakończyłaś w takim miejscu, że wytłumacz mi, jak ja mam teraz funkcjonować przez kolejne dni nie wiedząc, co będzie dalej? "Pamiętam jak moje ręce trzymały ją mocno w talii. Czułem, że jak ją wypuszczę zniknie z mojego życia, a nie chciałem tego. " - MIÓD, uwielbiam ten moment :D
OdpowiedzUsuńJeżeli chodzi o dwa pytania, to zupełnie nie mam pomysłu. Podejrzewam, że gdybym go spotkała, to pewnie zaczęłabym piszczeć jak pojebana xd. Albo jeżeli już zdecydowałabym się trzymać fason, te pytania ograniczyłyby się do "what's up?" xd. Przepraszam, ale nie mam zupełnie weny na te pytania. Jeżeli coś mi się nasunie, to najwyżej drugi raz skomentuję :D
pozdrawiam :D
Ja bym nie piszczała,przynajmniej mi się tak zdaję. A może zadać jakieś standardowe pytania np. Jakie lubi dziewczyny, i czego w nich nie lubi. :)
OdpowiedzUsuńu mnie nowy rozdział :)
UsuńJestem zdecydowanie zachwycona, jednak.. znowu czuję niedosyt. Ale to chyba dobrze, prawda? Ta specyficzna ciekawość buduje w mojej głowie jakieś obrazy. Lubię takie opowiadania. Zayn był tak zachwycony Elizą, że nawet jestem nią teraz zauroczona! Zakończenie budzi we mnie sporo skrajnych przemyśleń. Mam tylko nadzieję, że zaskoczysz mnie kolejnym rozdziałem. To wspomnienie o pocałunku i dłoniach na talii.. uch, dawaj kolejnyyyy
OdpowiedzUsuńAle świetnie piszesz, masz talent :D . Mam nadzieję, że wszystkie będą lepsze od poprzedniego :D . Dodawaj częściej ; ) .
OdpowiedzUsuńwpadlam tu przez przypadek ale nie zaluje xx co do rozdzialu rozkreca sie historia i nie moge sie doczekac Nialla xd co do pytan moze : czy w ktorys momencie poprzewracalo mu sie w glowie jak zdobyl slawnosc ? xd nie wiem xxd i wbijaj do mnie lifewithfuckinglove.blogspot.com
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba. Lekko napisane, bez błędów i powtórzeń, ciekawa fabuła. Będzie mały trójkącik Zayn-Niall-Eliza, jak mniemam? Ciekawe, jak to poprowadzisz dalej. Weny życzę i dodaj jak najszybciej następny rozdział <3
OdpowiedzUsuńzajebisty <3
OdpowiedzUsuńZapraszam na 5 na whole-heart.blogspot.com :D
OdpowiedzUsuńczesc, zapraszam na szósty rozdział na http://whole-heart.blogspot.com
OdpowiedzUsuńfajny ;>
OdpowiedzUsuńYolo ;) Zapraszam na czwórkę --> http://story-of-larry-stylinson.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńciumciumcium...nie będzie zbyt długo kochanie, wybacz nie jestem w stanie xD
OdpowiedzUsuńAczkolwiek cholerniee, ale to cholernie! Podoba mi się to co tu napisałaś, a jak wiadomo nadal czuję niedosyt. Już tłumaczę dlaczego, otóż dlatego, że opisałaś to tak OGÓLNIE, że ja pierdole...
Chcę więcej, chce już całe 1D i w ogóle, żeby się dowiedzieć czegoś z tej cudownej nocy, kiedy Zayn coś Liz tam ten.
Wybacz, elokwencji mi brak, ależ ty już wiesz, iż me nieokrzesanie nie wymyka z tego, iż chcę, lecz z tego, że nie panuję nad tym! Ani nad mymi emocjami, ani w ogóle nad niczym Ane nie panuje <3
S z resztą też <3 Więc mamy chaosik, ale nie odbiegam!
Dodaję komcia, so kochanie natychmiastowo proszę cię o kolejny rozdział, chyba, że chcesz skazać mnie na cierpienia. Więc bierz się tam za siebie i dawaj, dawaj maleńki Mufloniku :*